Czy istnieje pedagogiczny Graal? Rozdźwięk między powszechnie głoszoną i dostępną laikom teorią, a codzienną praktyką zobowiązanych tę teorię stosować staje się coraz większy.
read moreJak się wydaje, podmioty do prowadzenia badań powołane i (chyba) przygotowane, oświatą zainteresowane są w stopniu śladowym. Obserwuje się za to wysyp prostych ankiet, przeprowadzanych przez byty przygodne, które awansują do rangi „badaczy”. Z reguły, z dostarczanych przez nich „wyników”, można się dowiedzieć rzeczy, które jest w stanie wykoncypować dosłownie każdy człowiek, kierujący się zdrowym rozsądkiem i dysponujący chwilą czasu, potrzebną do zastanowienia się nad „pytaniem badawczym”.
read moreSą takie dni, kiedy, mimo swoich liberalnych przekonań, cieszę się, że nie muszę codziennie sprawdzać, jak podmiot edukacji rozumie tytułowe credo gospodarki rynkowej. Podejrzewam, że co najmniej kilka już razy w „karierze” zostałbym dosłownym jego rozumieniem zweryfikowany negatywnie i pewnie trochę by trwało, zanim znalazłbym odpowiednią dla siebie niszę.
read moreNa Edunews.pl, w Dniu Edukacji Narodowej, ukazał się piękny, okolicznościowy apel, autorstwa Bartłomieja Dwornika. Zgadzam się z jego treścią w 70%, ale nie bardzo wiem, do kogo jest skierowany. Kto miałby na niego odpowiedzieć? Muszę się także wytłumaczyć z tych 30% brakujących do szczęścia, bo ilościowo może się to wydać nie tak znowu wiele, ale niestety procenty te dotyczą dość istotnych kwestii.
read moreJestem tuż po „ułamkowym” udziale w jubileuszowych, dziesiątych już INSPIR@CJACH pod auspicjami Edunews.pl. Ułamkowym, bo z przyczyn losowych załapałem się na ledwie ¼ konferencji, tak więc wpis ten w żaden sposób nie powinien być traktowany jako sprawozdanie, czy tym bardziej recenzja – nie miałbym do tego prawa. Skupię się na kilku przemyśleniach, do których wydarzenie mnie zainspirowało i zacznę, nieco narcystycznie, od swojego wystąpienia, bo pozwoli mi to na odniesienie się do kilku kwestii ogólnych.
read moreProblemem, który polityczna poprawność (i każda inna cenzura) do pewnego stopnia rozwiązuje jest interpretacja słów i to nie tylko tych ogólnie uważanych za obraźliwe. Problemem, który polityczna poprawność rodzi jest nadinterpretacja każdego słowa w kierunku inwektywy. Coraz więcej słów staje się niebezpiecznymi, choć ich pierwotne znaczenie od inwektywy było dalekie. Ostrożność w doborze słów, choć ze wszech miar wskazana, powoli wyłącza z dyskursu pojęcia, które w politycznej potrzebie chwili wymagają redefinicji, zaś te już zdenominowane czeka dalszy recykling, bo czas ich emocjonalnej neutralności coraz bardziej się skraca.
read moreBardzo lubię teksty prof. Stanisława Czachorowskiego – zawsze prowokują do refleksji, szukania punktów odniesienia, czasami polemiki. Nie inaczej jest w przypadku ostatniego, który miałem okazję przeczytać. Autor nawiązuje tu do tematu, który sam niedawno rozważałem i, jak już miałem się niejednokrotnie okazję przekonać, jest w kwestii przyszłości nauczycielskiej profesji i oświaty większym optymistą ode mnie. W przeciwieństwie jednak do setek artykułów i esejów, które o tej materii traktują w duchu siłaczkowego lub kołczowskiego optymizmu, ogląd profesora jest wyważony i pozbawiony taniego idealizmu.
read moreChciałeś być nauczycielem, to teraz stój w szpagacie i zrób (za darmo) tak, żeby było (nam) dobrze. Jak nie, to poszczujemy na ciebie „wymyślających szkołę od nowa” i oni już ci wytłumaczą, że to ty jesteś odpowiedzialny za chciejstwo i brak wyobraźni decydentów i samego suwerena.
read moreOd momentu, w którym pedagogiczni luminarze odkryli, że w curriculach zawarta jest jedynie śladowa ilość zagadnień wystarczająco nowoczesnych, praktycznych, interesujących i łatwo przyswajalnych, i okazało się, że szkoła nie ma już praktycznie czego uczyć, nie chcąc sprzeniewierzać się nowemu paradygmatowi, trwają intensywne poszukiwania zagadnień, którymi mogłaby się zająć między przerwami.
read moreO tym, że jednak weszli dowiaduję się podczas śniadania, bo tylko w jadalni łapię zasięg. Rozglądam się po sąsiednich stolikach i widzę, że nie tylko ja łudziłem się, że macho z KGB i jego białoruski przydupas pokażą sobie szabelki, wymogą na „imperialistach” jakieś drobne ustępstwa i wrócą do przeglądania się w złotych klamkach swoich pałaców. Przyznaję, że było to głupie chciejstwo, typowe dla naiwnych mięczaków, przejmujących się jakimiś tam prawami człowieka i cierpieniem innych.
read more