Pedagogika, a w zasadzie jej punkt wyjścia, czyli coś, co dziś nazywamy pedagogią, ma swoją praprzyczynę w komplikacji systemów społecznych, tj. w potrzebie, czy wręcz konieczności przysposobienia jednostek do pełnienia rosnącej liczby ról, jakie jednostki te mają pełnić. Z tej czysto utylitarnej funkcji usilnie chce „ewoluować” do roli anioła stróża, który taką przyziemną utylitarność ma w pogardzie.

read more

Samolubny mem [1] krąży w infosferze. Tak naprawdę, to jest to cały zespół memów, coś na kształt memomu retrowirusa umysłu, zagnieżdżającego się w myślach nosiciela. Przez długie lata potrafi pozostawać w uśpieniu, by w sprzyjających warunkach przystąpić do replikacji. Osobnik zakażony doznaje niemal religijnych objawień i wydaje mu się, że dokonuje epokowych odkryć w dziedzinie dydaktyki i neurologii. 

read more

Od momentu, w którym pedagogiczni luminarze odkryli, że w curriculach zawarta jest jedynie śladowa ilość zagadnień wystarczająco nowoczesnych, praktycznych, interesujących i łatwo przyswajalnych, i okazało się, że szkoła nie ma już praktycznie czego uczyć, nie chcąc sprzeniewierzać się nowemu paradygmatowi, trwają intensywne poszukiwania zagadnień, którymi mogłaby się zająć między przerwami.

read more

O tym, że jednak weszli dowiaduję się podczas śniadania, bo tylko w jadalni łapię zasięg. Rozglądam się po sąsiednich stolikach i widzę, że nie tylko ja łudziłem się, że macho z KGB i jego białoruski przydupas pokażą sobie szabelki, wymogą na „imperialistach” jakieś drobne ustępstwa i wrócą do przeglądania się w złotych klamkach swoich pałaców. Przyznaję, że było to głupie chciejstwo, typowe dla naiwnych mięczaków, przejmujących się jakimiś tam prawami człowieka i cierpieniem innych.

read more

Na portalu Ja, Nauczyciel’ka, Elżbieta Manthey przekonuje do rewizji prymitywnych, a przede wszystkim anachronicznych i często niezgodnych z prawem statutów szkolnych. Promuje także bliskie memu sercu przekonanie, że nawet „systemowa” szkoła może być miejscem dla ludzi. Niestety, tej ze wszech miar sensownej i potrzebnej inicjatywie towarzyszy uproszczona narracja, odwołująca się do ogranego stereotypu prymitywnej, opresyjnej szkoły i ograniczonego nauczyciela.

read more

W poprzednim swoim tekście, wyraziłem nadzieję, że ewolucja oświaty publicznej potoczy się w kierunku jej zróżnicowania, pod presją rozmaitych potrzeb jej podmiotów. Już wtedy ten wariant toku wydarzeń wydawał mi się dość optymistyczny i możliwy jedynie pod warunkiem, że potrzeby te zostaną wreszcie wyartykułowane i do akcji wkroczy niezidentyfikowany w tej chwili gamechanger, który w procesie tym spełni rolę katalizatora.

read more

Już sam przegląd przedmiotu analizy komputerów OECD nie nastrajał mnie zbyt entuzjastycznie do ewentualnych wyników obliczeń, ale wyciągnięte z nich wnioski wręcz powaliły mnie… banałem. Po niemającej precedensu, „pierwszej w świecie” prezentacji „porównawczej oceny umiejętności społeczno-emocjonalnych”, OECD dochodzi do wniosku, że, (uwaga, uwaga!) ciekawość i wytrwałość są kluczowe dla odniesienia sukcesu w nauce.

read more

Jeżeli ktoś myślał, że PIS-oska kampania o rząd dusz sprowadza się do prymitywnej propagandy i medialnego podlizywania się elektoratowi, który nie dość, że nie wstał z kolan, to jeszcze dotąd nie zszedł z drzewa, to niestety się mylił, lub też, oczarowany ostatnimi zaleceniami OECD, uznał, że optymizm jest najwyższą cnotą. Trzeba być doprawdy niepoprawnym optymistą, dzieckiem, sklerotykiem lub idiotą, żeby nie dostrzegać dyktatorskich ambicji “naszej” władzy, które, póki co, wciąż są jeszcze zakusami, ale biorąc pod uwagę skuteczność techniki powolnego gotowania żaby, wkrótce mogą stać się naszą codziennością.

read more