Głos ekspercki Przewodniczącej Rady Fundacji Ja,Nauczyciel’ka prof. UAM dr hab. Iwony Chmura-Rutkowska

To, co dzieje się wokół edukacji zdrowotnej, która przecież jeszcze się w szkołach nie rozpoczęła – to panika moralna.
Obserwujemy wszystkie typowe jej przejawy:

  •  wyolbrzymianie zagrożenia i wzbudzanie strachu,
  •  ignorowanie faktów,
  • wskazywanie winnych i sprawców naruszenia porządku i „deprawacji”,
  • eskalację medialną grającą językiem skandalu i katastrofy.

Wzbudzanie lęku przez jakąś grupę lub środowisko z powodu domniemanego zagrożenia prowadzi do nieproporcjonalnie gorącej reakcji społecznej w postaci protestów, żądania regulacji, zmian prawa, nawoływań do mobilizacji i obrony.

Panikę moralną charakteryzuje „wybuchowość”;, krótki czas trwania i cykliczność. To oznacza, że jeśli już raz grupie aspirującej do władzy uda się zbić kapitał na jakimś temacie, lęku i nieświadomości, można do tego po jakimś czasie wrócić w nowej odsłonie i odpalić lont.

„Gender”, czyli kwestie związane z płcią i seksualnością, w polskim kontekście okazały się kurą znoszącą polityczne złote jaja. Tym bardziej, że edukacja dorosłych w zakresie wiedzy o psychoseksualnym rozwoju człowieka nie zwiększyła się ani o jotę. W przeciwieństwie do liczby bzdur i dezinformacji. A płciowość i seksualność nadal należą do kategorii prywatnych przekonań, światopoglądu, moralności, religii, zagrożeń, grzechu, wstydu – ale nie zdrowia czy wiedzy naukowej. Przypomnijmy, że ideologiczna awantura „antygender”; grała tymi samymi lękami: zagrożeniem dla rodziny i tradycyjnych wartości, demoralizacją i seksualizacją dzieci, atakiem na prawa rodziców.

Charakterystyczne też jest to, że jeśli kwestia dotyczy dzieci – staje się nie tylko obroną tradycji czy porządku społecznego, ale także moralnie uwznioślającą krucjatą „obrońców najsłabszych”;. – Mogących wciągnąć w to armię rodziców zmotywowanych troską o dzieci i interesem ochrony władzy rodzicielskiej, a niemających czasu i zwyczaju czytać podstawy programowej.

Ten sam mechanizm zastosowali Tomasz i Karolina Elbanowscy w sławetnej i skutecznej akcji „Ratujmy Maluchy” (dotyczącej posyłania sześciolatków do szkół).

Także w tym przypadku uruchomiono irracjonalny lęk rodziców o dzieci. I podobnie jak w przypadku gender i edukacji zdrowotnej zrobiono to, podważając autorytet szkoły, wiedzy naukowej, wartości edukacji i zaufanie do specjalistów i kadry pedagogicznej. Z tego powodu jako Fundacja napisaliśmy list do Episkopatu Polski, domagając się przerwania szkodliwej propagandy i szkalowania osób odpowiedzialnych za oświatę.

Jako Fundacja Ja, Nauczyciel opowiadamy się za edukacją zdrowotną w szkołach jako realizacją podstawowego prawa człowieka do wiedzy o własnym rozwoju, zdrowiu i bezpieczeństwa.

List otwarty do Prezydium Konferencji Episkopatu Polski

Postulujemy, aby niezwykle potrzebna debata społeczna na ten temat dotyczyła kwestii merytorycznych, takich jak: problemów dzieci i młodzieży, metodyki zajęć czy przygotowania kadry do prowadzenia lekcji – oraz by odwoływała się do najnowszych badań z zakresu zdrowia i rozwoju człowieka, a nie kwestii światopoglądowych, religijnych, czy ideologicznych.

Nie ma wątpliwości, o co toczy się gra. Partie, duchowni, ruchy konserwatywne wykorzystują „wojnę” o edukację zdrowotną, tak jak wcześniej gender, do cynicznej manipulacji i mobilizacji elektoratu. Tu nie chodzi o dobro i zdrowie dzieci.

Pełen materiał wraz z komentarzami można przeczytać w artykule red. Justyny Sucheckiej-Jadczak pt. „To chore, co robi z ludźmi edukacja zdrowotna” na portalu TVN24+ (subskrypcja).

https://tvn24.pl/polska/edukacja-zdrowotna-polityka-wplywa-na-szkole

Dodaj komentarz

Verified by MonsterInsights