Polska oświata tkwi w kryzysie godności zawodowej nauczycielek i nauczycieli od dziesięcioleci. Po przemianach 1989 roku, ale także po reformie samorządowej z roku 1999, w zasadzie nigdy nie dokonano poważnej ewaluacji problemów, nie wyciągnięto wniosków z postępującej pauperyzacji zawodu, nie zaproponowano nowoczesnych, progresywnych i gwarantujących stabilizację rozwiązań. Doprowadzono nauczycielki i nauczycieli do głębokiej frustracji, która przerodziła się w ostatnich latach w zakonserwowaną misternie traumę przegranego strajku.

Kryzys Reprezentacji

Protest roku 2019 pozostawił w pokojach nauczycielskich i słodkie, i gorzkie refleksje. Duch strajku był doprawdy fascynującą energią, siłą oddolną internetowych społeczności koncentrujących się na budowaniu sieci kontaktów i zasięgu dla kolejnych, merytorycznych postulatów. Na drugim biegunie okazało się, że władza w najmniejszym stopniu nie jest zainteresowana rzetelnym dialogiem ze środowiskiem i woli kluczyć, lawirować, zaś związki zawodowe działają zachowawczo, a nawet koniunkturalnie. Tak oto dojrzał w oświacie kryzys kolejny – kryzys reprezentacji.

Duch strajku był doprawdy fascynującą energią, siłą oddolną internetowych społeczności.
fot.: archiwum Ja, Nauczyciel

Dla oddolnych ruchów i inicjatyw, które właśnie dorastały do samodzielnego zabierania głosu w publicznej dyskusji, defensywna strategia komunikacyjna central związkowych, nastawiona na utrwalanie starych schematów działania i reaktywowanie zmurszałych struktur w nowej, internetowej rzeczywistości, zaczęła być raczej pretekstem do kpin, niż impulsem do włączania się w kolejne związkowe inicjatywy: pikiety,  akcje z flagami, itp. Stało się jasne, że związki nie reprezentują nawet połowy czynnych nauczycielek i nauczycieli oraz pracowników administracyjnych oświaty, a tym samym, nie sięgają połowy nauczycielskiego aktywu zawodowego. Aktualnie w polskiej oświacie zatrudnionych jest ponad 500 tysięcy osób w przeliczeniu na pełne etaty, z czego największy i najbardziej wpływowy Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), zrzesza około 200 tysięcy osób. W związku z tym, oficjalne stanowiska central, pomimo ich historycznego autorytetu są głosem znaczącej, ale jednak mniejszości!

Tymczasem, problem główny – pensje nauczycielek i nauczycieli, nadal nie może doczekać się głębszej refleksji. Wynagrodzenia szkolnej kadry bywały za to wielokrotnie zakładnikiem doraźnych decyzji politycznych i komunikacyjnego chaosu. Choć nieustannie słyszeliśmy o podwyżkach, środki wypłacane na nasze konta stanowiły ewentualnie wyrównanie inflacyjnych strat, a nie realną zapłatę za kompetencje, odpowiedzialność i szczególną rolę, jaką nasz zawód pełni niewątpliwie w rozwoju kraju. Wszyscy wiemy, choć niewielu ma odwagę mówić o tym głośno, że obecny system płac nie oferuje żadnej perspektywy ani stabilizacji. Jest zły dla państwa, fatalny dla samorządów i katastrofalny dla nauczycielek i nauczycieli. Słowem, jest zły dla wszystkich, a jedyna propozycja jego zmiany (projekt ZNP) leżąca do niedawna realnie na stole, właśnie trafiła do kosza…

Dlaczego projekt ZNP nie wejdzie w życie?

Propozycja ZNP miała jedną niezaprzeczalną zaletę. Była! I nadal jest punktem wyjścia do dyskusji. Po raz pierwszy w debacie publicznej pojawiła się konkretna i twarda kwotowo propozycja. Stworzyła płaszczyznę do negocjacji i wymusiła na decydentach oficjalne wyznanie, że system płac w oświacie wymaga radykalnej korekty. Na tym dobre wieści niestety, się kończą. Propozycja powiązania wynagrodzeń nauczycielskich ze średnią krajową (ŚK), choć dobra w intencji, jest finansowo zbyt ryzykowna i nie ma najmniejszych szans na wdrożenie. Projekt generuje astronomiczny, niekontrolowany koszt dodatkowy, liczony w setki miliardów złotych w perspektywie dekady, co czyni go klasyczną pułapką budżetową. Kalkulacje Ministerstwa Finansów i wypowiedzi czołowych polityków były jednoznaczne: ten mechanizm finansowania został odrzucony na poziomie decyzyjnym. Dlaczego?

fot.: https://glos.pl - ZNP przedstawia w Sejmie poprawki do inicjatywy obywatelskiej „Godne płace…”.
fot.: https://glos.pl – ZNP przedstawia w Sejmie poprawki do inicjatywy obywatelskiej „Godne płace…”.

Brak elementarnej budżetowej kontroli

Jedynym sensownym argumentem, którego można użyć na rzecz powiązania płac nauczycielskich ze średnią krajową, jest casus pielęgniarek i pielęgniarzy i ZNP skrzętnie, publicznie z tego argumentu korzysta. Na tym argumenty ZNP się kończą, a i ten dotyczący pielęgniarek i pielęgniarzy, niestety, nie stoi na ugruntowanym, logicznym fundamencie. Pielęgniarki i pielęgniarze rzeczywiście wywalczyli stabilizację wynagrodzeń, opierając ją na podobnym wskaźniku – przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniu brutto w gospodarce narodowej. Należy precyzyjnie wskazać: wskaźnik ten, ogłaszany przez Prezesa GUS, jest w istocie pochodną tej samej Średniej Krajowej, którą ZNP wpisało do swojego projektu.

Pielęgniarki i pielęgniarze rzeczywiście wywalczyli stabilizację wynagrodzeń, opierając ją na podobnym wskaźniku – przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniu.
źródło: www.rynekzdrowia.pl / fot.: PAP/Radek Pietruszka

Jednak wyjściowa sytuacja i problemy pielęgniarek różniły się diametralnie od problemów kadry oświatowej. Wynagrodzenia pielęgniarek były niemal w całości uznaniowe i zależne od dyrektorów szpitali, i to rodziło frustrację największą! Ponadto, wprowadzenie tego wskaźnika w służbie zdrowia wiązało się z ogromnym i natychmiastowym kosztem budżetowym, który został zaakceptowany wyłącznie ze względu na zagrożenie życia i zdrowia wielu pacjentek i pacjentów. Oświata ma inną specyfikę finansowania, a państwo nie może i nie chce ponieść kolejnego, niekontrolowanego kosztu na taką skalę. Można polityków nie lubić, ale należy ich cenić wtedy, gdy wydając pieniądze publiczne, szukają rozwiązań racjonalnych i przewidywalnych dla budżetu państwa.

Głównym problemem propozycji ZNP jest astronomiczny i nieprzewidywalny koszt dodatkowy programu. Jednorazowe powiązanie płac z wysokim wskaźnikiem, jakim jest ŚK, generuje natychmiastowy, olbrzymi wydatek (szacowany na ponad 35 miliardów złotych rocznie). Co gorsza, ten koszt musiałby być waloryzowany każdego roku o pełen procent wzrostu ŚK. Z perspektywy Ministerstwa Finansów, jest to mechanizm niekontrolowanego długu, który na przestrzeni dekady mógłby kosztować budżet państwa dodatkowe setki miliardów, jeśli nie bilion złotych.

Owszem, powiązanie pensji w oświacie ze ŚK byłoby jakimś „resetem” płacowym, jednak byłoby wyłącznie resetem, bez budowania długoterminowej wizji dla naszego zawodu. Nawet najtwardszy reset nie rozwiązuje problemów retencji kadry, nie buduje motywacji do rozwoju wśród młodych nauczycielek i nauczycieli. Reset po prostu „dorzuci” wielki worek pieniędzy do systemu, ale nie stworzy mechanizmów, które nagradzałby za staż i awans w kolejnych latach. Nie stworzy warunków, w których i państwo i samorządy będą chciały solidarnie ponieść ogromny, budżetowy koszt, ponieważ dostrzegą w tym działaniu długoterminowe pożytki dla funkcjonowania całego systemu oświaty. A my potrzebujemy przecież odpowiedzialnej reformy struktury wynagrodzeń ważnego społecznie zawodu. Czy te interesy są obecnie do pogodzenia? Jeśli dobrze rozumiem sytuację – politycy odrzucili reset proponowany przez ZNP. Niestety, nie usłyszeliśmy nic na temat ewentualnej wizji czy konkretnych, autorskich pomysłów MEN. 

Matematyka Sufitu

Strajk w 2019 roku był wielkim krzykiem o godność. Postulat podwyżki w wysokości 1000 złotych brutto środowisko traktowało jako przepustkę dla władzy do dalszych, poważnych rozmów o jakości polskiej szkoły, warunkach pracy i płacy. O szkole na miarę naszych oczekiwań. To wtedy rodziły się pomysły na powiązanie pensji w oświacie z obiektywnym wskaźnikiem. W zawodzie, w którym pensja początkowa balansuje na poziomie najniższej krajowej, tym nieosiągalnym, ale wymarzonym sufitem stała się właśnie średnia krajowa.

Często uczymy w szkołach, że zmiana optyki, perspektywy pozwala zobaczyć rzeczy w innym świetle. Stan nauczycielski pozostaje jednak zapatrzony w “swój sufit” i jeszcze nie rozumie, że politycznie i ekonomicznie sufit jest całkowicie nie do przyjęcia.

ŚK w Polsce na przestrzeni lat.
źródło: Obserwator Gospodarczy

Wbrew powszechnemu przekonaniu, Średnia Krajowa (ŚK) oferuje historycznie mniej dynamiczny wzrost, niż Minimalne Wynagrodzenie Krajowe (NK). Analiza ostatnich trzech dekad pokazuje, że ŚK rosła z roczną dynamiką około 9,5%, podczas gdy NK rosła ze średnią ponad 10,75%. Wniosek jest jeden: wybór ŚK jako wskaźnika dla przeliczania pensji nauczycielek i nauczycieli w przyszłości oznaczałby wolniejszy wzrost płac w długiej perspektywie. Ponadto, ŚK jest wskaźnikiem niestabilnym, publikowanym z opóźnieniem i trudniejszym do oszacowania, co uniemożliwi samorządom i Ministerstwu Finansów odpowiedzialne planowanie budżetowe z wyprzedzeniem. Mówimy także o tym, że silny wzrost płac liczonych od ŚK byłby odczuwalny wyłącznie w okresach równie silnego wzrostu gospodarki. Każdy kryzys przyniesie spadek, ponieważ średnia krajowa utraci swoją dynamikę wzrostu.

Matematyka Podłogi

Marzeniem nauczycielskiego stanu było osiągnięcie wynagrodzeń powiązanych ze średnią krajową. To naturalna aspiracja, ponieważ najmłodsi w zawodzie historycznie zarabiali kwoty bliskie minimalnemu wynagrodzeniu, a czasem nawet niższe, co negatywnie ukształtowało percepcję NK w środowisku. Tymczasem najniższa krajowa nie jest wskaźnikiem stagnacji, ale potencjalną lokomotywą wzrostu. To właśnie kwestia percepcji:

NK (Nasza Podłoga): Średni roczny wzrost Minimalnego Wynagrodzenia Krajowego na przestrzeni ostatnich 30 lat wyniósł ~10,75%.

ŚK (Nasz Sufit): W tym samym okresie Średnia Krajowa (będąca podstawą nierealnego projektu) rosła statystycznie wolniej, osiągając średni roczny wzrost na poziomie około ~ 9,5%.

NK w Polsce na przestrzeni lat.
źródło: Obserwator Gospodarczy

Minimalne wynagrodzenie krajowe jest wskaźnikiem przewidywalnym, transparentnym i akceptowalnym społecznie. Jest ustalane w cyklu rocznym, z dużym wyprzedzeniem, co pozwala samorządom na odpowiedzialne planowanie budżetów. W przeciwieństwie do nieprzewidywalnej ŚK, która ex post odzwierciedla już zaistniałą sytuację gospodarczą, NK jest decyzją polityczno-ekonomiczną ustalaną z wyprzedzeniem przez Radę Ministrów po konsultacjach z partnerami społecznymi w ramach Rady Dialogu Społecznego (RDS). To jawna, trójstronna procedura negocjacyjna, która pozwala Ministrowi Finansów na uwzględnienie przewidywanych zmian inflacyjnych i makroekonomicznych, czyniąc ewentualny program podwyżek w oświacie w pełni stabilnym narzędziem budżetowym.

Mechanizm ten zyskał właśnie potężne wzmocnienie zewnętrzne. Unijna dyrektywa 2022/2041 w sprawie adekwatnych wynagrodzeń minimalnych wprost wymusza na państwach członkowskich, aby ten wskaźnik zapewniał godny poziom życia i był ustalany w oparciu o przejrzyste kryteria.

Kształtując płace w ten sposób, uczynilibyśmy wzrost wynagrodzeń w oświacie elementem szerszej polityki socjalno-ekonomicznej, monitorowanej przez Brukselę. A presja całego społeczeństwa na godną płacę minimalną – wsparta teraz wymogami Unii Europejskiej – byłaby odtąd automatycznie presją także na nasze pensje. Już nigdy nie zostalibyśmy sami!

Dynamika Podłogi: TARCZA – Nowy Model Płac

Według Ministerstwa Finansów, łączna wartość podwyżek dla Nauczycielek i Nauczycieli zagwarantowana w budżecie na 2024 r. to około 28,3 mld zł. Trudno się dziwić, że Minister Domański nie kwapi się do kolejnej rozmowy z MEN. Ze stołu spadł właśnie projekt ZNP, którego roczny koszt obliczono na kolejne 35 miliardów. Spróbujmy w tych okolicznościach skonstruować program, który przynajmniej w pierwszym roku funkcjonowania nie przerazi Ministra Finansów i pozwoli Minister Barbarze Nowackiej umówić się na dłuższą rozmowę o poważnym jednak problemie.

Ustanowienie NK jako dynamicznej podłogi dla stawek na poszczególnych stopniach awansu zawodowego nauczycielskiego jest jedyną drogą do stworzenia trwałego, godnego i finansowo odpowiedzialnego systemu płac w oświacie. Gdy już stanęliśmy twardo na podłodze, pomyślmy jak może to wyglądać…

Umówmy się na pewne warunki brzegowe. Chcemy realnych podwyżek i rozumiemy, że taki program powinien być odpowiedzialny i przewidywalny budżetowo w perspektywie dekad. Program powinien rozwiązać także wiele złożonych problemów: starzejąca się kadra, brak dopływu młodej kadry do zawodu. Warto pomyśleć o realnej premii za rozwój, awans, itd. Wypłaćmy “podwyżki na start” – pierwszego września, w umownym “roku zerowym” programu, przeliczmy je na obecną wartość NK wyrażoną procentowo, a następnie zaproponujmy dziesięcioletni program progresywnego wzrostu wskaźnika we wszystkich stopniach awansu zawodowego i policzmy konsekwencje doświadczenia:

Stopień awansu Etatów w systemie „Podwyżka Na Start”

Rok Zerowy – koszt dla budżetu państwa

Początkujący 17% 1000 PLN brutto 0,37 mld PLN
Mianowany 30% 1500 PLN brutto 1,09 mld PLN
Dyplomowany 53% 2000 PLN brutto 3,54 mld PLN
Łącznie     5 mld PLN

Koszt wprowadzenia programu Tarcza – Nowy Model Płac w “roku zerowym” wyniósłby około 5 mld złotych, jeśli policzymy pensje konserwatywnie dla najwyższych stopni wykształcenia. Przyjmujemy wariant „maksymalnego kosztu”, zakładając, że każdy etat obsadzony jest przez osobę o najwyższych kwalifikacjach. W rzeczywistości część kadry posiada niższy poziom zaszeregowania płacowego, co oznacza, że realny, finalny koszt programu byłby niższy, niż przedstawiony w modelu. Jest to nadal kwota realna budżetowo, zjadliwa dla polityków, co może stanowić kluczową przewagę negocjacyjną nad projektem ZNP. Przeliczmy teraz pensje po podwyżkach w relacji do NK.

 

Stopień Awansu Pensja zasadnicza aktualnie Pensja zasadnicza po podwyżce Relacja do NK
Początkujący 5 153,40 PLN 6 153,40 PLN 132 % NK
Mianowany 5 309,85 PLN / 6 809,85 PLN 146 % NK
Dyplomowany 6 210,75 PLN 8 210,75 PLN / 176 % NK

Kiedy staniemy twardo na podłodze, zastanówmy się, do czego doszliśmy z propozycjami ZNP: początkujący – 100 ŚK, mianowany -125% ŚK, dyplomowany-150% ŚK i równolegle postarajmy się nadać naszym propozycjom walor rozwojowego programu poprawy warunków nauczycielskich płac w dłuższej perspektywie.  W roku zerowym naraziliśmy budżet państwa na akceptowalny wydatek, wypłaciliśmy kadrze nauczycielskiej solidne “podwyżki na start”, czym najprawdopodobniej będziemy w stanie przekonać środowisko do nadchodzącej wielkimi krokami reformy. Powiązaliśmy pensje z bezpiecznym, policzalnym i politycznie przewidywalnym wskaźnikiem – NK. 

Dodajmy teraz element progresywnego wzrostu i ustalmy, że w każdym kolejnym roku trwania dziesięcioletniego programu do wyjściowych wartości procentowych NK w poszczególnych stopniach awansu zawodowego dodamy następujące wartości: początkujący – plus 0,25% NK rocznie, mianowany – plus 0,5 % NK rocznie, dyplomowany – plus 0,75% NK rocznie. Dzięki takiemu mechanizmowi, po dekadzie programu, pensje zyskują dodatkową wartość (tzw. premię za awans/pozostanie w zawodzie):

Początkujący: zyska łącznie dodatkowe 2,5% NK.

Mianowany: zyska łącznie dodatkowe 5,0% NK.

Dyplomowany: zyska łącznie dodatkowe 7,5% NK 

W efekcie, w ostatnim, dziesiątym roku funkcjonowania programu TARCZA, relacja pensji zasadniczej do Najniższej Krajowej osiągnie następujące, trwale gwarantowane pułapy:

Nauczyciel Początkujący: Wzrost z 132% do ~135 % NK (Stabilna baza).

Nauczyciel Mianowany: Wzrost z 145,9% do ~151 % NK (Premia za awans).

Nauczyciel Dyplomowany: Wzrost z 176,0% do ~184 % NK (Premia za doświadczenie).

Oczywiście to mocno wyjściowa propozycja. Pomyślałbym o lekkim zaokrągleniu progów w górę i licytował docelowo w okolicach: 135%, 155% i 185% lub wyżej. 

Tarcza - Nowy Model Płac

Finał

To nie jest tylko kreatywna matematyka na wskaźnikach. Tarcza – Nowy Model Płac jest próbą ucieczki z szarego końca europejskich statystyk. Porównanie zarobków nauczycielek i nauczycieli w Europie było częścią badania TALIS (Teaching and Learning International Survey). To międzynarodowy projekt badawczy, zainicjowany i koordynowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Badanie w Polsce przeprowadził Instytut Badań Edukacyjnych. Jesteśmy zadowoleni z warunków zatrudnienia (80%), z wyłączeniem wynagrodzenia. Tylko 20% deklarowało zadowolenie z wynagrodzenia, co stanowi jeden z niższych wyników w Europie. Średnia dla badanych krajów UE wyniosła w tym przypadku 37 proc. Badanie zostało przeprowadzone w Polsce w marcu 2024 roku, a łącznie uczestniczyło w nim ponad 50 krajów.

Inne badania-Sieci Eurydice, współpracującej z Komisją Europejską- porównały pensje nauczycielek i nauczycieli wyrażone w standardzie siły nabywczej, co pozwala na bardziej sprawiedliwą ocenę. W przypadku tego wskaźnika kilka krajów UE, w tym Polska, odnotowały niższą moc nabywczą pensji nauczycielskich, niż niektóre państwa kandydujące (np. Czarnogóra). Trudno się także cieszyć, że niżej od nas zarabiają pedagodzy na Węgrzech czy Słowacji.

Nauczycielki i nauczyciele potrzebują stabilnej Tarczy Finansowej, czyli nowego układu zbiorowego, za którym solidarnie staną: rząd, politycy wszystkich opcji (z pełnym zrozumieniem powagi sytuacji), a także samorządowcy, zawodowe związki i wreszcie sami zainteresowani. Pracuję w zawodzie blisko dwadzieścia pięć lat, posiadam kwalifikacje do prowadzenia zajęć z pięciu różnych przedmiotów. Przeszedłem wszystkie stopnie awansu zawodowego nauczyciela, zdążyłem także pełnić obowiązki dyrektora szkoły. Z tym dorobkiem pracując na pełen etat, mogę obecnie liczyć na 7 452,90 PLN brutto, co stanowi 86,9% ŚK i/lub 159,7% NK. Bazując na powszechnie dostępnych danych, nietrudno udowodnić, że nasze pensje są jednymi z najniższych w UE. Uwłaczają godności zawodu nauczycielskiego i uwłaczają godności państwa, które aspiruje do G-20.

Spójrzmy prawdzie w oczy i policzmy koszty zaniechań. Gdyby TARCZA – Nowy Model Płac funkcjonowała już dziś w swoim docelowym kształcie – gwarantując weteranom zawodu 184% NK – na moim pasku zamiast obecnej kwoty widniałoby 10 302,53 PLN brutto. To blisko 3000 złotych miesięcznie więcej, niż odnajduję tam obecnie. Możemy nadal zerkać z nadzieją w sufit i czekać, aż okaże się jasne, ile warta jest dla naszych budżetów ambitniejsza propozycja ZNP oparta o średnią krajową. Obawiam się jednak, że pozostanie ona walutą, którą nigdy i nigdzie nie zapłacimy.

 

Marcin Korczyc

 

#TworzymyJakośćEdukacji

Dodaj komentarz

Verified by MonsterInsights