Nikt mi nigdy nie powiedział, że jestem ważny, że jestem potrzebny. Nikt mnie nigdy nie pochwalił, nie pogłaskał po głowie mówiąc: dobra robota chłopcze! (…) Dopiero dziś czasem ktoś mu to mówi. (…) Toby nie potrafi tego przyjąć. (…) Nie wie jak przyjmować komplementy. Wytrzymywał bicie, a nie umie wytrzymać, gdy ktoś go pochwali.

Cytat z książki Joanny Gierak – Onoszko „27 śmierci Toby’ego Obeda”

Docenić pracowników

Drugi dzień styczniowego spotkania wszystkich pracowników stowarzyszenia RAA Mecklemburg-Vorpommern e.V. zaczyna się przemówieniem noworocznym dyrektora zarządzającego. Wita nas serdecznie i zapewnia, że wie jak męczące jest siedzenie przed monitorem. Dlatego będzie mówił krótko. Są po prostu rzeczy, które musi powiedzieć. A są to podziękowania dla osób, które w tym roku obchodzą okrągły jubileusz swojej pracy. Tym razem są to 3 osoby. Świętujemy 10-, 15-  i  20-lecie. Szef gratuluje każdemu z osobna. Wspomina rozmowę kwalifikacyjną, wymienia z pamięci małe działania godne podkreślenia i duże zasługi. Opowiada o tym, jak czyta każdą z osób nie tylko jako pracownika, ale przede wszystkim jako człowieka. Wie, kto jest mediatorem, a kto moderatorem, kto zabezpiecza tyły, kto planuje ze szczegółami, a kto jest wizjonerem, kto kocha stare kamienice, a kto dobrą kuchnię i kogo wysłać na rozmowę z mocno złośliwym sąsiadem. Pozwala sobie na życzliwe uszczypliwości. Mówi np.: Dziękuję, że jesteś z nami, chociaż nie możemy cię zobaczyć. Wiem, że prędzej złożysz wypowiedzenie, niż włączysz kamerę. Pogodziłem się z tym.  

 

Słuchamy tych słów jak oczarowani

Zaczynamy dodawać coś od siebie na chacie. Jubilaci są poruszeni, rwie im się głos, ukradkiem ocierają łzy wzruszenia. I nie tylko oni mają wilgotne oczy… Przerwa. W drugiej części spotkania przedstawiamy nasze projekty. Dostajemy też link do specjalnie przygotowanego padletu padlet.com. i informację, że pod nazwą każdego projektu możemy wpisywać uwagi, pytania, podziękowania, wyrazy uznania i prośby o kontakt.  Na prezentację mamy dosłownie 2 minuty. Wszyscy wg tego samego schematu: hity 2020 i plany oraz wyzwania 2021. Potem 3 min. na zapiski w padlecie. 4 rundy, bo projektów jest kilkanaście. Po każdej rundzie 15 min na rozmowę w podgrupach. ZOOM daje taką możliwość. Jest to bardzo ważna dla nas część styczniowych spotkań. Dzięki niej wiemy, kto realizuje jakie projekty, nie powielamy działań, wzajemnie korzystamy ze swoich doświadczeń.

Mój projekt przedstawiam w III rundzie. Właściwie nie mam za dużo do powiedzenia, ponieważ pandemia mocno ograniczyła działania na polsko-niemieckim pograniczu. Dzielę się moją frustracją. Do padletu zaglądam dopiero po dużej przerwie. Pod moim projektem jest najwięcej wpisów. Znajduję w nich słowa otuchy i wsparcia. Kilka osób wspomina wspólne działania międzyprojektowe, wymienia moje małe ważne decyzje, ktoś proponuje wspólną burzę mózgów, ktoś podaje swój prywatny nr telefonu. Jestem tym tak poruszona, że wyłączam kamerę i idę po chusteczki.

Dlaczego tak jest, że wytrzymujemy tęgie razy, a nie potrafimy wytrzymać, gdy ktoś nas chwali? Dlaczego tak porusza bezinteresownie okazana troska?

Ignorancją byłoby myśleć, że bez znaczenia są tu nasze wcześniejsze doświadczenia, zgromadzone w dzieciństwie i młodości w relacjach z ważnymi dla nas dorosłymi. Dlatego, myśląc o dzieciach, którym dane jest nam dzisiaj towarzyszyć, warto poddać krytycznej refleksji jakość tych kontaktów. Kluczowe może być pytanie o to, na ile podmiotowo traktujemy dzieci i młodzież. Czy stwarzamy im szansę, aby w relacji z nami wzrastały, czy są raczej obiektem naszych oczekiwań, oceniania, porównywania, zawstydzania… 85 procent objętych badaniami nad wstydem dorosłych potrafiło sobie przypomnieć szkolny incydent z dzieciństwa zawstydzający do tego stopnia, że zmienił on sposób, w jaki postrzegali dotąd siebie. (B. Brown, Z wielką Odwagą, Warszawa 2013). W badaniach mowa jest wprawdzie o incydentach szkolnych, jednak jako rodzice też nie jesteśmy wolni od tego typu praktyk. Na jednym oddechu i często bezrefleksyjnie potrafimy zapytać dziecko “Co dostałeś i ile było piątek?” 

Od tego spotkania minęło już kilkanaście dni, a ja ciągle zastanawiam się, na ile problemy systemu edukacyjnego i wyzwania w miejscu pracy wzajemnie się odzwierciedlają. Gdzie bylibyśmy dzisiaj jako społeczeństwo, gdybyśmy przez ostatnie 30 lat rozwinęli w szkołach kulturę doceniania, atmosferę do podejmowania wyzwań, zaliczania wpadek i próbowania od nowa. Gdybyśmy ufali sobie, tworzyli więzi i wzajemnie się wspierali… 

Niech się dobre rzeczy dzieją w edukacji. Dbajcie o siebie.

Dorota Trynks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *