Zwykle mówimy, że coś jest monumentalne w odniesieniu do architektury i pomników albo ma wielkie znaczenie dla kultury. Sprawy, o których piszę traktuję w obu znaczeniach.

Współczesna edukacja stoi wobec wyzwań, które wykraczają poza mury szkolnych klas. Tematy takie jak migracja, wielokulturowość i solidarność wymagają nie tylko wiedzy teoretycznej, lecz także empatii, krytycznego myślenia i umiejętności dostrzegania różnorodnych perspektyw. Edukacja wizualna – wykorzystująca obrazy, filmy, fotografie i działania artystyczne – staje się jednym z kluczowych narzędzi w procesie budowania zrozumienia i zaangażowania społecznego. Szczególnie ważna jest w działaniach edukacyjnych prowadzonych poza szkołą: w galeriach, centrach kultury, przestrzeni publicznej czy w projektach społecznych. [1] To właśnie tam rodzi się przestrzeń na spotkanie z „Innym”, na tworzenie wspólnych narracji i rozwijanie postaw solidarnościowych wobec migrantów i uchodźców. W szkole, w której pracuję, takie osoby stanowią ok 30%. Projektując doświadczenie zwrot performatywny [2] dla moich uczniów i uczennic, wśród których były osoby z Polski, Ukrainy i Białorusi szukałam metafor, postaci i sytuacji, które pozwoliłyby wniknąć w trudne zagadnienia. Zależało mi nie tylko na przyswojeniu wiedzy – choć z pewnością poszerza ona nasze rozumienie świata o nowe perspektywy, ile na rozwijaniu kompetencji krytycznego patrzenia – rozumianego jako zdolność do dociekania i weryfikowania informacji, a także poszukiwaniu nowych perspektyw. Umiejętność dostrzegania otaczającego nas świata to dopiero pierwszy krok. Kolejnym jest refleksja nad tym, jak możemy go wspólnie zmieniać.

Podróż jako forma lekcji: dworzec – początek i koniec

Dwudniowa wycieczka z plecakami, do których zmieściliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy, staje się metaforą drogi, jaką przebywali bohaterowie i bohaterki naszej historii. Od Gdyni, przez dworce, port i stocznię, aż do Gdańska – uczestniczki i uczestnicy nie tylko przemieszczają się w przestrzeni, ale i w czasie, ucząc się odczytywać historię z kamienia, brązu, architektury i pejzażu miejskiego. Wysiadamy przy dworcu w Gdyni. To miejsce nieprzypadkowe – dworce to punkty graniczne. Tu zaczyna się podróż, ale też tu zaczynały się dramaty. Dworzec Gdynia Główna pamięta tłumy wyjeżdżających – z przymusu lub w pośpiechu – w czasie wojny, stanu wojennego, po Grudniu 1970. Dziś pozornie neutralna przestrzeń, w swojej codzienności kryje pamięć. I właśnie ta nieoczywista narracja – ukryta w miejscach „zwyczajnych” – może być początkiem rozmowy o tym, czym jest historia zapisana w przestrzeni. Także zakończenie tej podróży – na dworcu w Gdańsku – niesie ze sobą wymiar symboliczny: domknięcie historii, ale nie jej zakończenie.

Pomnik w hołdzie wysiedlonym – lekcja straty i przetrwania

Na skwerze przy ulicy Starowiejskiej z różnych perspektyw przyglądamy się pomnikowi autorstwa Adama Dziejowskiego i Pawła Sasina. Rzeźba przedstawia rodzinę wypędzoną z domu: matkę, dzieci i psa – symbol tego, co zostało za nimi. Postaci skierowane są ku dworcowi. Jest to ilustracja wspomnienia 12-letniej gdynianki, która, opuszczając miasto z matką i młodszym rodzeństwem, po kryjomu zabrała ze sobą psa, mimo zakazu wydanego przez Niemców. Zwierzę, któremu udało się wydostać z plecaka, zostało zastrzelone przez żołnierzy. To miejsce, w którym rzeczywista historia spotyka się z symbolicznym wymiarem sztuki. Pomnik staje się pretekstem, do wysłuchania opowieści o wysiedleniach [3] i o tym, jak historia kształtowała codzienne życie ludzi – szczególnie kobiet i dzieci.

W spojrzeniu psa, utkwionym w dziewczynce, odbijają się smutek i niezrozumienie. Plecak, który zarzucamy na ramiona, staje się symbolem tego, co oznaczało porzucić dom i wyruszyć w nieznane. [4]

Muzeum Emigracji – Kto wyjeżdża, kto zostaje?

Minąwszy ulicę Świętojańską kierujemy się w stronę Kamiennej Góry i na plażę miejską, tu doświadczamy poruszania się po piasku z obciążeniem, dla niektórych stanowi to spory wysiłek fizyczny. Zmierzamy do Muzeum Emigracji, mieszczącego się w dawnej siedzibie Dworca Morskiego. To stąd tysiące ludzi wyruszało w podróż ku nowemu życiu. Oglądamy wystawę, która stanowi wielogłosową opowieść o drodze, stracie, nadziei i tożsamości, rozciągającą się na ponad dwieście lat historii emigracji z ziem polskich. Przechodząc przez kolejne sale, podążamy śladami Sikorów i innych rodzin, które pakowały najpotrzebniejsze rzeczy, pisały listy pełne niepewności i wyruszały w nieznane. Zgromadzone eksponaty, dokumenty i projekty – jak gigantyczna makieta statku MS Batory w budowie – pozwalają zrozumieć zarówno legendę transatlantyków, jak i dramat codziennych wyborów. Jako odwiedzający doświadczaliśmy symbolicznej podróży: po lądzie w głąb Rosji, przez Atlantyk, po kontrolę na Ellis Island. Finałem tej opowieści był srebrny globus, który nie tyle zamyka wystawę, co otwiera przestrzeń dla współczesnych głosów emigrantów i emigrantek – nagrań, w których Polacy i Polki z różnych stron świata dzielą się refleksją o przeszłości, tożsamości i sensie powrotu. Muzeum to żywa lekcja historii, tożsamości i rozproszonej pamięci, którą można odczytywać zarówno jako opowieść narodową, jak i głęboko ludzką.

Murale „Kobiety wolności” – sztuka na filarach historii

Nieopodal stacji SKM Gdynia Strzyża – miejsca, gdzie nocowaliśmy i gdzie każdego dnia przechodzą setki ludzi – wyrastają z betonu filary estakady. Przez lata były jedynie elementem infrastruktury – niewidocznym tłem miejskiego życia. Od kilku lat są nośnikami pamięci.

To właśnie na nich powstały murale „Kobiety do wolności” – cykl portretów kobiet związanych z opozycją demokratyczną, Solidarnością, ruchem robotniczym. Twarze kobiet – Halina Mikołajewska, Anna Walentynowicz, Gaja Kuroń, Danuta Wałęsa, Alina Pienkowska, Henryka Krzywonos i inne – spoglądają z monumentalnych powierzchni betonowych filarów, wyniesione do rangi symboli.

Dlaczego to miejsce jest ważne? Wyjaśnia to napis na jednym z filarów: „10 milionów ludzi w ruchu solidarności, 50% to kobiety. Jednak w zarządzie «S» kobiety stanowiły tylko 8%, a przy Okrągłym Stole zasiadała tylko jedna. Spójrzmy, jak wiele ich było”. Ich wkład przez lata pozostawał niedoceniony, niewidoczny – podobnie jak same filary. Murale przywracają im należne miejsce w historii, czyniąc je widocznymi dosłownie i metaforycznie.

To nie tylko portrety kobiet, ale też sztuka interwencyjna, która mówi o niewidzialności – tej dosłownej i tej symbolicznej.

Spektakl „1989. Pozytywny mit” – teatralna opowieść o przemianie, odwadze i cenie wolności

Wśród żywych pomników, które opowiadają historię, nie można pominąć spektaklu „1989” w reż. M. Szyngiery, wystawianego w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim, który  niczym wehikuł pędzi od 1980 r. poprzez kolejne lata, gdy tak ważna była walka o lepszy świat, o wolność, która doprowadziła do obalenia systemu władzy w ‘89 roku. Twórcy spektaklu wykorzystali muzykę, tekst, symboliczny ruch sceniczny i intensywny rytm, by odtworzyć atmosferę tamtych dni. Na scenie pojawiają się postacie historyczne i zwykli ludzie, kobiety i mężczyźni, robotnicy i działacze, których życiorysy zostały splątane przez historię. To nie tylko rekonstrukcja wydarzeń z 1989 roku, ale też próba zrozumienia emocjonalnej ceny przemiany systemowej, ogromnej nadziei, wiary, utraty złudzeń. [5] Spektakl silnie oddziaływał na emocje – pozwalał wczuć się w sytuację bohaterów i zrozumieć ich dylematy, strach, odwagę, a czasem bezsilność. To przeżycie nabrało jeszcze głębszego wymiaru następnego dnia, gdy stanęliśmy przy Pomniku Poległych Stoczniowców i weszliśmy do Europejskiego Centrum Solidarności. Tam zobaczyliśmy autentyczne zdjęcia, dokumenty, a nawet nagrania z udziałem tych samych ludzi, o których opowiadał spektakl. Spotkanie ze śladami ich prawdziwego życia sprawiło, że teatr i historia przeniknęły się nawzajem, pozostawiając silne wrażenie i refleksję na długo.

Pomniki jako wizualizacje pamięci przekraczające granicę

Pomniki nie są tylko upamiętnieniem – są także formą narracji o przeszłości i jej znaczeniu dziś.

Drogi do wolności – tak nazwano symboliczną instalację, która łączy dwa autentyczne fragmenty murów: ceglany mur Stoczni Gdańskiej i betonowy Mur Berliński. Zestawione ze sobą, tworzą materialny dialog dwóch miejsc i momentów przełomu w historii Europy. Posadzka z wielojęzycznym napisem „Roads to freedom” prowadzi w stronę Placu Solidarności, stając się ścieżką pamięci. Jeden z murów upamiętnia moment, gdy Lech Wałęsa przeskoczył ogrodzenie Stoczni, by dołączyć do strajku w sierpniu 1980 – początku drogi ku „Solidarności” i upadkowi komunizmu. Drugi – fragment Muru Berlińskiego – przypomina o podziale i późniejszym zjednoczeniu Europy po jego zburzeniu w 1989 roku. Bliźniaczy pomnik znajduje się w Berlinie – tam z kolei to fragment muru ze Stoczni Gdańskiej symbolicznie przekracza dawną granicę. Pomniki – choć pozornie nieruchome i trwałe – komunikują się z nami w sposób symboliczny. Ich forma, umiejscowienie i przekaz mogą wywoływać pytania:

  • Czy o pomniku można myśleć jak o systemie komunikacji? Czy pomnik jest rodzajem języka? Jeśli tak, to czy można byłoby za jego pomocą prowadzić dialog?
  • Co pomniki mówią o tym, co było?
  • Co pomniki mówią o tym, co jest?
  • Jaka jest relacja między pomnikiem a czasem? Czy płynie wraz z nim, czy próbuje go zatrzymać, a może coś jeszcze innego?
  • Jeśli pomnik jest obrazem, to co ten obraz przedstawia?
  • Co to znaczy, że pomnik jest narzędziem władzy? [6]

Podobne pytania można zadać, patrząc na Pomnik Poległych Stoczniowców w Gdańsku, który również niesie ze sobą silny przekaz symboliczny i historyczny ze swoimi krzyżami i kotwicami, wzniesiony tuż przy bramie Stoczni Gdańskiej, w miejscu, gdzie w grudniu 1970 roku padli zastrzeleni robotnicy stanowi o ofierze i nadziei. Odsłonięty 16 grudnia 1980 roku, dziesięć lat po tragicznych wydarzeniach, był jednym z głównych postulatów sierpniowych strajków. U podstawy pomnika widnieje cytat z Czesława Miłosza: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego…” Brązowe płyty i okręgi okalające monument tworzą metaforyczny krąg – rozchodzące się fale wolności i solidarności, które z tego miejsca promieniowały na całą Polskę. Co jeszcze odczytają uczniowie i uczennice?

Architektura jako narracja

W dalszej drodze odwiedzamy stocznię. Zwróćmy uwagę, że to nie tylko miejsce naprawy statków – to także przestrzeń naprawiania niesprawiedliwości społecznych. W grudniu 1970 roku właśnie tu – wśród surowych konstrukcji, dźwigów, hal – rozegrały się tragiczne wydarzenia: strajki robotnicze, brutalnie spacyfikowane przez milicję. Przestrzeń industrialna, często pomijana w edukacji humanistycznej, zyskuje tu wymiar symboliczny – jako miejsce, gdzie człowiek walczył o godność, wolność i lepsze jutro. Europejskie Centrum Solidarności to przykład nowoczesnego muzeum, które swoją architekturą „mówi” do widza. Rdzawe płyty elewacji przywodzą na myśl kadłuby statków i przemysł stoczniowy. Wnętrze – otwarte, ale z monumentalnymi ścianami – przypomina zarówno halę stoczniową, jak i miejsce pamięci. Budynek nie jest jedynie tłem dla wystawy – sam staje się jej aktywnym uczestnikiem.

Podobnie jak dawny Dworzec Morski w Gdyni, dziś Muzeum Emigracji, zachowuje swoją pierwotną formę – z wielkimi przeszkleniami wychodzącymi na port. Oglądając wystawy, widzimy miejsce, z którego odpływały tysiące Polaków i Polek, zostawiając za sobą kraj i historię. Tu znów przestrzeń staje się opowieścią – ramą dla wspomnień, świadkiem wyborów.

 

 

Europejskie Centrum Solidarności – opowieść o wolności

Sercem wystawy są Tablice 21 Postulatów, wpisane na listę UNESCO „Pamięć Świata” – dokument, od którego zaczęła się Solidarność. Obok zobaczyć można suwnicę Anny Walentynowicz, biurko Jacka Kuronia, czy słynne papamobile – symbol wsparcia Jana Pawła II dla wolnościowego ruchu. W pamięci zostają też dramatyczne ślady historii – jak przestrzelona kurtka ofiary Grudnia ’70, milicyjny samochód używany do transportu opozycjonistów czy podziemna drukarnia. Przypominają o cenie wolności i sile społeczeństwa obywatelskiego.

Wystawa prowadzi przez czas stanu wojennego, Okrągły Stół i pierwsze wolne wybory. Finałem jest symboliczny mural „Solidarność” zapisany współczesnymi głosami odwiedzających – z różnych krajów, języków i pokoleń. Ich wspólny przekaz to: pamięć, wolność, nadzieja. Idea solidarności i pokojowej walki o prawa człowieka łączy ludzi różnych kultur, wyznań i narodowości – ich wspólnym mianownikiem jest dobra wola. Wśród nich byli m.in. Gandhi, Martin Luther King, Sacharow, Mandela i Havel, a ostatnia sala upamiętnia tę uniwersalną ideę. Choć formy walki o prawa człowieka się różnią, sama potrzeba ochrony godności i podmiotowości jest wspólna na całym świecie.

 

Kindertransport – seria pomników, które łączą miasta i losy

Swoją podróż kończymy na dworcu w Gdańsku, przy którym stoi pomnik „Kindertransport – odjazd”. To jedna z kilku rzeźb Franka Meislera i Arie Ovadii rozsianych po Europie, które opowiadają jedną, rozdzierającą historię – dzieci ocalonych i dzieci straconych. W Gdańsku dzieci przy torach jeszcze czekają na pociąg  – dworzec w Londynie jest miejscem stacji końcowej dla Kindertransportów, znanym Frankowi Meislerowi z własnego doświadczenia. [7] To nie tylko zwizualizowana pamięć, ale i narzędzie do refleksji nad odpowiedzialnością, empatią i tym, jak decyzje polityczne wpływają na jednostki.

Pomnik – nie tylko forma, ale doświadczenie

Wszystkie odwiedzone pomniki nie są tylko dekoracją przestrzeni. Ich lokalizacja, forma i kontekst są częścią przekazu. Nauczyciel_ka może poprowadzić uczniów i uczennice przez proces „czytania” pomnika: dlaczego jest tu, jak wygląda, kogo przedstawia, co symbolizuje. To ćwiczenie rozwija nie tylko wiedzę historyczną, ale i wrażliwość artystyczną oraz umiejętność analizy przestrzennej. Dwudniowa piesza wycieczka, podczas której wszyscy niosą swoje plecaki, tworzy wspólnotę doświadczenia. Historia staje się wtedy nie tylko zbiorem dat, ale drogą, którą można przejść – dosłownie i metaforycznie.

Współczesna edukacja historyczna potrzebuje nowego języka – takiego, który wykracza poza daty i definicje. Pomniki mogą być takim językiem. Uczą przez obecność. Przez milczenie. Uczą, gdy się przy nich zatrzymamy, spojrzymy, zadamy pytanie. Co oznacza kształt? Dlaczego stoi w tym miejscu? Co czuję, gdy na niego patrzę?

Pomnik to nie tylko zapis – to także pytanie. O to, co pamiętamy i dlaczego. O to, jak przedstawiamy przeszłość i komu dajemy głos. To także sposób, by poprzez estetykę dotknąć etyki. Żywa lekcja historii odbywa się wtedy nie na kartce, lecz w ciele – w ruchu, w emocji, w spotkaniu z miejscem, staje się głębokim doświadczeniem edukacyjnym. Miasto staje się nauczycielem, pomniki stają się podręcznikami, a architektura – narracją.

Przeszłość, reprezentowana przez pomniki, muzea i inne miejsca pamięci, nie jest jedynie zapisem wydarzeń minionych. Przeciwnie, staje się narzędziem, które pomaga lepiej rozumieć nasze obecne społeczeństwo i wyzwania, przed którymi stoimy. W szczególności wydarzenia związane z walką o wolność, równość i godność człowieka – jak te związane z „Solidarnością” w Polsce – stanowią ważny kontekst dla współczesnych problemów, takich jak migracje, różnorodność kulturowa, czy wykluczenie społeczne. Dla osób uczących to szansa, by pokazać młodzieży, że historia nie jest zamknięta w przeszłości. Ona żyje – w murach, pomnikach, spojrzeniach przechodniów. Wystarczy uważnie patrzeć.

Działanie zostało podjęte w ramach programu Erasmus+ Nasza Europa w Szkole Podstawowej nr 11 w Poznaniu.

Przypisy:

[1] Edukacji wizualnej skupiającej się na patrzeniu i obrazach bliżej jest do edukacji społecznej niż artystycznej czy medialnej, choć korzysta z narzędzi sztuki i mediów. Może sprzyjać głębszemu zrozumieniu między ludźmi i grupami, odkrywaniu relacji i procesów społecznych, a także dostrzeganiu i interpretowaniu zjawisk, które często umykają uwadze. Z kolei kontakt z dziełem sztuki wizualnym, teatralnym czy literackim – stanowi znakomite narzędzie kształtowania obywatelskiej wrażliwości i odpowiedzialności.

Edukacja wizualna zajmuje się patrzeniem i obrazami. Bliżej jej do edukacji społecznej niż artystycznej czy medialnej (choć sztuka i media są dla niej ważnymi narzędziami). Może służyć lepszemu wzajemnemu rozumieniu różnych grup i osób, odkrywaniu procesów i relacji społecznych, zauważaniu i analizie zjawisk, a także stwarzaniu reprezentacji przez społeczności i grupy, które są jej z różnych powodów pozbawione. Edukacja wizualna to raczej ćwiczenie umiejętności niż zdobywanie wiedzy, choć wiedzę z pewnością poszerza o nowe perspektywy. Dobrą metaforą edukacji wizualnej jest umiejętność zadania pytania „co widzę?” w sytuacji na pozór oczywistej. W tym sensie edukacja wizualna wiąże się z kompetencją krytycznego patrzenia, które można rozumieć podobnie do krytycznego myślenia – jako umiejętność dociekania, sprawdzania, a jeśli to konieczne, również podważania informacji prezentowanych jako pewne. w: https://szkolapatrzenia.pl/info/edukacja-wizualna

[2] Zwrot performatywny to rozległy fenomen, który od wielu lat zmienia obraz współczesnej sztuki. […] W dużym skrócie, odwołując się do Richarda Schechnera, można powiedzieć, że istota zwrotu performatywnego polega na tym, że świat nie jest już postrzegany jako księga, którą się czyta, lecz jako performans, w którym się uczestniczy. Chodzi więc o optykę, którą nakłada się na rzeczywistość – położenie akcentu na działanie, procesualność czy to, co efemeryczne. Korzeni zwrotu performatywnego w obszarze sztuki należy zaś szukać w spotkaniu konceptualizmu, minimalizmu oraz tańca postmodern w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku.  w: https://uap.edu.pl/2022/04/agnieszka-sosnowska-zwrot-performatywny-w-polskiej-sztuce-xxi-wieku/

[3] Przed wrześniem 1939 roku w Gdyni żyło 127 tys. osób i w przeważającej większości byli to Polacy. Według różnych szacunków po przejęciu miasta przez Niemców z Gdyni wysiedlono od 70 do 80 tys. Polaków. w: https://dzieje.pl/aktualnosci/w-gdyni-odslonieto-pomnik-wysiedlonych-przez-niemieckich-okupantow. Według zarządzenia, mieli pozostawić klucze w drzwiach, mogąc zabrać jedynie podręczny bagaż.

[4] Swoiste napięcie starego z nowym, straty i tworzenia, stałości i zmienności prowadzi również do ważnego dla wszystkich miast motywu mobilności, wędrówki, poprzez nawiązanie do przeszłości tych miejsc i mieszkańców, ale i, coraz częściej do teraźniejszości, ujmowanej często ponadlokalnie, wskazując przy tym aktualne problemy i wyzwania społeczne. – pisze Karolina Ciechorska-Kulesza w: Zwrot performatywny. Animacja jako narzędzie kreowania tożsamości na przykładzie Gdańska Miscellanea Anthropologica et Sociologica 2019, 20(4): 122–137

[5] https://ja-nauczyciel.pl/news/zrobcie-dym-zrobcie-szum-niech-sie-polska-obudzi/

[6] https://szkolapatrzenia.pl/publikacja/5-pomnik/5-11-analiza-pomnika-w-przestrzeni.html?source=7

[7] Mimo naszego smutku, mieliśmy przez chwilę wrażenie, że jesteśmy na wakacyjnej wyprawie. Ale wycieczki zazwyczaj dobiegają końca, a ta nigdy się nie skończyła. W pewien sposób wszyscy wciąż podróżujemy – przytaczam zdanie Meislera za Roman Daszczyński –https://www.gdansk.pl/wiadomosci/Kindertransport-80-lat-temu-z-opanowango-przez-nazistow-Gdanska-ewakuowano-zydowskie-dzieci,a,153242

Linki:

Wizjonerzy

Szkoła patrzenia

Gdansk.pl/wiadomosci/Kindertransport-80-lat-temu-z-opanowango-przez-nazistow-Gdanska-ewakuowano-zydowskie-dzieci

dzieje.pl/aktualnosci/w-gdyni-odslonieto-pomnik-wysiedlonych-przez-niemieckich-okupantow

pomnik-w-holdzie-wysiedlonym-gdynianom-odsloniety

gdansk.pl/strzyza/kobiety-wolnosci-niezwykly-mural-na-stacji-pkm-strzyza-przypomina-polskie-opozycjonistki

mural Kobiety Wolności

Pomnik Poległych Stoczniowców

Dodaj komentarz

Verified by MonsterInsights