Za nami pierwsze, wrześniowe dni w szkole. Czas, w którym wszyscy usiłujemy złapać dobry rytm pracy, tempo naszych klas i szkół. Melodię naszych przedmiotów. I właśnie w tym momencie, gdy na nowo odnajdujemy się w szkolnej rzeczywistości, pojawiło się już kilka interesujących analiz wyników PISA 2025 dotyczących polskiej edukacji. W pierwszej reakcji Ministerstwo Narodowe określiło Polskę mianem „zielonej wyspy”, wskazując na stabilizację wyników w porównaniu z innymi krajami. Jednak po głębszej analizie danych historycznych, globalnych trendów oraz niezależnych ekspertyz i analiz, ta interpretacja wymaga uzupełnienia i poważnej korekty.
Globalna dyskusja wokół raportu PISA 2025 rozgorzała na dobre między innymi na popularnym profilu społecznościowym Statista. Dominuje przekonanie, że wyniki malują w szarych barwach uniwersalny kryzys nowoczesnej edukacji. W setkach komentarzy pod publikacją praeważają poglądy, że zjazd średnich wyników do najniższego poziomu w historii pomiarów nie jest dziełem przypadku, lecz efektem zderzenia przestarzałych, biurokratycznych struktur szkolnych z tsunami mediów społecznościowych i algorytmów żerujących na rozproszonej uwadze młodzieży.
Kiedy zachodnie systemy edukacyjne – w tym polski, poturbowany kolejnymi chaotycznymi reformami – masowo odchodziły od twardych wymagań, systematyczności i pogłębionej pracy na rzecz iluzorycznego dostosowywania szkoły do „nowoczesności”, systemy z Dalekiego Wschodu utrzymały rygor i wysokie standardy. W rezultacie polska szkoła staje dziś przed murami cyfrowej bańki, w której stabilizacja w ministerialnych tabelach staje się jedynie zasłoną dymną dla pogłębiającego się kryzysu relacji i braku realnego przygotowania młodych ludzi do krytycznego myślenia w epoce sztucznej inteligencji.
Dlaczego stabilizacja w tabelach PISA usypia naszą czujność?
Analiza polskich wyników wskazuje na stabilizację poziomu polskich uczniów na tle spadków notowanych w wielu krajach Europy zachodniej. Mimo to, nie powinniśmy traktować tej sytuacji jako powodu do pełnego zadowolenia. Przede wszystkim dlatego, że nie mamy pewności, czy negatywne trendy na kontynencie nie wpłyną na nas w przyszłości.
Dodatkowo, nadal potrzebujemy lepiej zrozumieć specyficzne wyzwania i potrzeby naszego systemu edukacji, aby skutecznie go rozwijać. Jak celnie zauważa prof. Bogusław Śliwerski w swojej analizie wyników PISA, mamy tu do czynienia z sytuacją, w której „politycy znajdują w tabelach potwierdzenie własnych reform, a komentatorzy zaczynają wskazywać kraje, na które warto patrzeć”. Nie postępują tak liderki i liderzy światowych rankingów, którzy działają innowacyjnie, to znaczy oglądają się wokół siebie, analizują swoje mocne i słabe strony oraz reagują o czasie. My ten czas ciągle tracimy. Głównie przez polityków.
Aby zrozumieć obecną kondycję polskiej oświaty, nie możemy patrzeć tylko na ostatnie lata ani zadowalać się stabilizacją na tle Europy, która w PISA 2025 notuje jednak historyczne spadki. Jak przypomina prof. Śliwerski, PISA nie bada systemów edukacyjnych jako całości, ich struktury, finansowania czy warunków pracy nauczycieli – mierzy jedynie relatywny rezultat uczniów w określonym momencie.
Złoty okres polskiej edukacji: Co straciliśmy po drodze?
Na drugim biegunie, Katarzyna Hall w swoim najnowszym tekście na blogu zauważa, że musimy spojrzeć na dane w szerszej perspektywie czasowej. Na wykresach długoterminowych widać wyraźnie, że absolutny szczyt naszych możliwości i globalnego sukcesu przypadł na lata 2012–2015 – owoc stabilnego systemu i mądrych korekt programowych opartych na solidnym fundamencie gimnazjalnym, choć musimy pamiętać o zmianach kontekstowych: w tamtym okresie badano 15-latków pod koniec III klasy gimnazjum, podczas gdy dziś testy PISA obejmują młodzież w I lub II klasie szkół ponadpodstawowych, już po selekcji do różnych typów placówek.
CZYTAJ naszą analizę wyników PISA 2018
W złotym okresie Polska triumfowała w światowej elicie, konkurując jak równy z równym z potęgami azjatyckimi. Nasz model gwarantował odpowiedni czas na edukację ogólną i dojrzewanie młodzieży, skutecznie wyrównując szanse zwłaszcza na prowincji. Co stało się później? Dlaczego oddaliliśmy się od tamtych rekordowych rezultatów?
Dostępne dane historyczne, raporty z badań PISA oraz głosy środowisk eksperckich wskazują na to, że istotnym czynnikiem systemowym, który zbiegł się w czasie z tą niefortunną zmianą, była likwidacja gimnazjów przez minister Annę Zalewską. Decyzję trudno nazwać inaczej niż pospiesznym, nieprzemyślanym i czysto ideologicznym eksperymentem na żywym organizmie całego pokolenia, przeprowadzonym wbrew środowiskom edukacyjnym i akademickim.
Dziś, po latach od tamtego szaleństwa, widzimy jasno jego konsekwencje. Przywrócono wczesną selekcję w wieku 14 lat, co radykalnie zmieniło ścieżki edukacyjne młodzieży. Warto w tym miejscu mocno podkreślić zróżnicowanie wewnętrzne systemu: podczas gdy licea ogólnokształcące radzą sobie relatywnie stabilnie, to technika i przede wszystkim szkoły branżowe I stopnia ponoszą największe koszty strukturalne, co bezpośrednio przekłada się na drastyczne dysproporcje w wynikach PISA.
Tymczasem dawne gimnazja gwarantowały młodzieży kluczowy rok na naukę i dojrzewanie w bezpiecznym środowisku lokalnym, zanim stanęła ona przed ostatecznym wyborem ścieżki życiowej. Likwidacja takiego „amortyzatora edukacyjnego” musiała utrudnić płynne przejście do szkół ponadpodstawowych i pogłębić nierówności edukacyjne.
Cyfrowy szum i rozproszona uwaga w klasie
Jak z kolei zauważa Marcin Polak na łamach portalu Edunews.pl, analizując krajobraz edukacyjny po PISA 2025, sytuację dramatycznie pogłębia cyfrowy szum: aż 74% polskich uczennic i uczniów przyznaje, że rozprasza się smartfonami na lekcjach, a 62% odczuwa przymus ciągłego bycia online. Prof. Śliwerski celnie punktuje ten mechanizm w odniesieniu do metodologii: traktowanie korelacji pomiędzy technologią a wynikami jako prostego dowodu przyczynowo-skutkowego to błąd – nie wiemy bowiem, czy to technologia obniża wynik, czy słabsi uczniowie częściej w nią uciekają. Niemniej jednak presja cyfrowa i erozja zdolności skupienia uwagi pozostają faktem, z którym szkoła musi się zmierzyć natychmiast.
Dekada transformacji w liczbach (2015–2025)
Poniżej przedstawiamy szczegółowe zestawienie wyników Polski w kluczowych momentach ostatniej dekady, oparte na oficjalnych raportach OECD oraz Instytutu Badań Edukacyjnych PIB.
W tym miejscu warto jednak mocno osadzić te wskaźniki w szerszym kontekście instytucjonalnym, do którego odwołują się eksperci. Jak celnie zauważa dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych Maciej Jakubowski w serwisie Portal Samorządowy, badanie PISA nie powinno być traktowane jako plebiscyt czy powód do taniej politycznej propagandy sukcesu, lecz służy przede wszystkim jako „lustro, w którym oglądamy wyniki polskich uczniów”.
-
W domenie czytania (rozumienie tekstu):
-
PISA 2015 (z gimnazjami): 506 pkt (globalny top).
-
PISA 2022 (szok pandemiczny): 489 pkt (spadek o 17 pkt).
-
PISA 2025 (stabilizacja po pandemii): 482 pkt.
-
-
W matematyce:
-
PISA 2015 (z gimnazjami): 504 pkt (globalny top).
-
PISA 2022: 489 pkt.
-
PISA 2025: 484 pkt (stabilizacja względem 2022 roku).
-
-
W naukach przyrodniczych:
-
PISA 2015 (z gimnazjami): 501 pkt (globalny top).
-
PISA 2022: 499 pkt.
-
PISA 2025: 495 pkt.
-
Rozwarstwienie systemowe wg typu szkół (Kluczowa Korekta IBE):
Najniższe osiągnięcia w PISA 2025 notują uczniowie branżowych szkół I stopnia – aż 59% piętnastolatków z tych placówek osiąga niskie poziomy z przyrody, 71% z matematyki, a 68% w zakresie rozumienia czytanego tekstu. W liceach ogólnokształcących wyniki te są diametralnie wyższe, co ukazuje rosnącą przepaść międzysektorową. W strukturze płci odnotowano z kolei kontynuację trendu: przewagę chłopców nad dziewczętami w matematyce (średni wynik wyższy o 13 punktów), podczas gdy dziewczęta tradycyjnie dominują w czytaniu (wynik wyższy o 37 punktów).
Głos uczniów: Co wskaźniki mówią o kondycji psychicznej i relacjach?
Gdy przestajemy patrzeć wyłącznie na abstrakcyjne punkty w tabelach i zaglądamy w ankiety kontekstowe PISA, obraz polskiej szkoły przestaje być optymistyczny. Dane te boleśnie obnażają pęknięcia w relacjach, kryzys zaufania oraz brak poczucia sensu edukacji:
-
63% polskich 15-latków uważa, że szkoła niewiele zrobiła, aby przygotować ich do dorosłego życia.
-
38% uczniów twierdzi wprost, że spędzanie czasu w szkole było stratą czasu.
-
Tylko 59% deklaruje, że lubi uczyć się nowych rzeczy (podczas gdy średnia OECD wynosi aż 69%).
-
Zaledwie 64% czuje, że jest autentyczną częścią swojej szkoły (średnia OECD to 76%).
-
Kryzys frekwencji i wsparcia: W ciągu zaledwie dwóch tygodni przed badaniem aż 45% uczniów opuściło przynajmniej jedną lekcję, a 31% co najmniej jeden cały dzień szkoły. Co więcej, dramatycznie załamały się relacje pomocowe: zaledwie 41% uczniów twierdzi, że nauczyciel udziela dodatkowej pomocy, kiedy jej potrzebują (w krajach OECD to 73%, a jeszcze w 2015 roku w Polsce odsetek ten wynosił 68%).
Podsumowanie: Błąd strukturalny i wyzwania na nową dekadę
Fakt, że wyniki w PISA 2025 utrzymują stabilizację po pandemii, nie oznacza niestety, że system działa optymalnie. Jak alarmuje prof. Bogusław Śliwerski, problem polega na tym, że „z wielkiego zbioru danych wybiera się te wskaźniki, które pasują do założeń reformy”, co stanowi odwrócenie porządku badawczego i nieuprawnioną polityczną nadinterpretację. Kiedy zestawiamy dane z wnioskami płynącymi od niezależnych środowisk akademickich, eksperckich oraz głosów z sali lekcyjnej, widzimy wyraźnie, że potwierdza się błąd strukturalny oraz głęboki kryzys relacyjno-cyfrowy.
Jak celnie podkreśla na swoim blogu Katarzyna Hall, częściowo zataczamy dziś bolesne koło – wracamy organizacyjnie do rozwiązań sprzed lat, tracąc unikalny efekt wydłużenia powszechnego kształcenia ogólnego, który w przeszłości gwarantowały gimnazja. Polski system egzaminacyjny i strukturalny wymaga fundamentalnej refleksji.
Z kolei portale branżowe, takie jak Edunews.pl w osobie Marcina Polaka, uzupełniają tę diagnozę o druzgocący wymiar technologiczny. Środowiska eksperckie są zgodne: na obecne wyzwania złożyło się potężne sprzężenie uwarunkowań. Z jednej strony płacimy rachunek za strukturalny problem likwidacji gimnazjów, który skrócił równe kształcenie ogólne i przywrócił wczesną selekcję dzieci w wieku 14 lat (szczególnie dotkliwą dla szkół branżowych). Z drugiej strony mamy ewidentny kryzys technologiczno-uwagowy: smartfony i algorytmy mediów społecznościowych drastycznie obniżyły zdolność młodzieży do skupienia uwagi, rozpraszając 74% uczniów na lekcjach.
Katarzyna Hall w odniesieniu do tej cyfrowej rzeczywistości postuluje podejście najbardziej racjonalne: całkowite odcięcie młodych od smartfonów jest dzisiaj iluzją; zamiast tego musimy nauczyć się z nimi żyć i mądrze wykorzystywać technologie w procesie dydaktycznym i wychowawczym. Całość dopełnia chroniczny brak personalizacji i zindywidualizowanego wsparcia, na co polskie szkoły wciąż cierpią, tonąc w biurokracji i kolejnych nieskoordynowanych wdrożeniach.
Rekomendacje dla polskiej oświaty
Nigdy więcej nie powinno być zgody na to, aby polityczki i politycy odpowiedzialni za tak newralgiczny dział państwa, jakim jest edukacja, tworzyli reformy i przeprowadzali je bez udziału środowiska edukacyjnego. Szkodliwe decyzje sprzed lat kosztowały polską oświatę lata zmarnowanego potencjału i miliardy złotych. Bez jasnego wskazania wyciągniętych wniosków i wzięcia pełnej odpowiedzialności przez państwo za ten strukturalny destrukt po prostu nie będziemy w stanie pójść dalej. Nie zdołamy zbudować dobrego systemu edukacji dla naszych dzieci w ramach tego, co realnie mamy do dyspozycji, w czym realnie jesteśmy mocni, a co powinniśmy wzmacniać.
Stabilizacja wyników PISA 2025 świadczy przede wszystkim o zaangażowaniu i odporności polskich nauczycieli oraz uczniów, którzy radzili sobie pomimo wyzwań związanych z reformami i cyfrową rewolucją. Jednak utrzymanie obecnego poziomu nie jest wystarczające, jeśli chcemy budować edukację odpowiadającą potrzebom przyszłości. Szkoła powinna nie tylko przygotowywać do testów, ale również rozwijać ciekawość, motywację do nauki oraz poczucie sensu tego, co się robi. Dzięki temu młodzi ludzie będą bardziej zaangażowani zarówno w naukę, jak i w życie społeczne.
Jak podsumowuje prof. Śliwerski, PISA może jedynie wskazać punkt wyjścia do pytań badawczych, ale nie zastąpi głębokich badań krajowych ani rzetelnej pracy pedagogiki jako służby publicznej. Jeśli nie odetniemy edukacji od bieżących wojen politycznych i nie zaoferujemy młodzieży mądrego wsparcia w świecie relacji i nowych technologii, kolejne badania mogą nie być dla nas tak optymistyczne.
I wreszcie, byłby chyba czas najwyższy na poważną, apolityczną debatę ekspercką (być może w ramach rzeczywistego Obywatelskiego Paktu Dla Edukacji), umowę, która zdefiniuje na nowo szkołę XXI wieku w Polsce. Przed nami dekada edukacyjnych wyzwań. Trudno jednak być optymistą i wierzyć, że edukację uda się utrzymać z daleka od kolejnych cykli wyborczych.
Marcin Korczyc
Źródła, raporty i badania
Raporty i oficjalne dane instytucjonalne:
-
Statista Facebook Page – Globalna dyskusja i zestawienie danych pod publikacją Statisty
-
OECD – Oficjalne międzynarodowe badania kompetencji i ankiety kontekstowe piętnastolatków (Portal OECD)
-
Instytut Badań Edukacyjnych (IBE PIB) / Portal Samorządowy – Oficjalny Krajowy Raport PISA 2025 oraz wypowiedzi i analizy dyrektora IBE Macieja Jakubowskiego w serwisie Portal Samorządowy
Analizy i artykuły eksperckie (Blogi oraz Portale Branżowe):
-
Katarzyna Hall – Lepiej już było? PISA 2025 (blog Katarzyny Hall) – Autorski wpis analizujący długoterminową perspektywę polskich wyników edukacyjnych oraz wyzwania związane z cyfryzacją szkół.
-
Prof. Bogusław Śliwerski – Od pomiaru kompetencji piętnastolatków… (oficjalny blog profesora) – Pogłębiona refleksja pedagogiczna i metodologiczna prof. Śliwerskiego nad polityczną interpretacją wskaźników PISA 2025.
-
Marcin Polak (Edunews.pl) – PISA 2025: Globalny spadek umiejętności matematycznych i rozumienia tekstu (serwis Edunews.pl) – Szerokie zestawienie trendów międzynarodowych oraz diagnoza kryzysu technologiczno-uwagowego w polskich szkołach.




