Szkoła uczy przede wszystkim referować poglądy innych, odpowiadać na pytania zgodnie z oczekiwaniami nauczyciela, rozwiązywać testy według określonego schematu. Jak i czego uczymy nasze dzieci, przełoży się na to, jakimi będą dorosłymi. A jakimi dorosłymi będą dzieci, które filozofowały w dzieciństwie i młodości? „Myślącymi” – odpowiada profesor Aldona Pobojewska z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Łódzkiego, propagatorka metody filozofowania z dziećmi.

Na zdjęciu: prof. Aldona Pobojewska. Fot. Zbyszek Polędwica

Anna Jurek: Kiedy myśli się o filozofii, przychodzą do głowy takie postacie jak Platon, Kartezjusz, Kant. Wydaje się, że dzieciom daleko jest do zrozumienia ich idei. Czy zatem filozofia jest dla dzieci?

Prof. Aldona Pobojewska: Filozofia jest dla dzieci, natomiast niekoniecznie Platon, Kartezjusz i Kant. Filozofia bywa różnie rozumiana. Można ją pojmować jako zbiór problemów filozoficznych i odpowiedzi na te problemy, ale także jako aktywność, praktykę, namysł nad światem. Właśnie odwołując się do tego drugiego jej znaczenia, podejmujemy filozofowanie z dziećmi i to już od szkoły podstawowej, a nawet od przedszkola.

AJ: Jak zatem filozofować z dziećmi?

AP: Używa się do tego różnych metod. Powiem w największym skrócie o jednej. Przede wszystkim trzeba stworzyć odpowiednią atmosferę, aby dzieci chciały rozmawiać i mówić „od siebie”. Później zachęcić je do stawiania pytań natury filozoficznej. W tym celu nauczyciel czyta z uczniami fragment książki, ogląda urywek filmu czy realizuje proste ćwiczenie, związane z ich życiowym doświadczeniem. Następnie dzieci mają formułować pytania problemowe, do których zainspirował je ten „materiał” (nie są to pytania do tekstu).

Na przykład, po lekturze urywku z „Małego Księcia” pojawiają się kwestie: czym jest miłość, czego szukamy w życiu, dlaczego się ścigamy, czym się różni dorosły od dziecka, jakie zabawki mają dorośli, ale też kim jest Zwrotniczy.

Z puli tych problemów demokratycznie zostaje wybrany jeden, aktualnie najbardziej dzieci interesujący. To on staje się przedmiotem prowadzonej na zajęciach przez uczniów rozmowy. Nauczyciel nie zabiera głosu w tej kwestii. Pilnuje natomiast, aby rozmowa była rzeczowa, stanowiska popierane argumentami, a rozmówcy odnosili się do siebie z szacunkiem.

AJ: Jakie tematy Pani podejmowała, prowadząc z dziećmi warsztaty z dociekań filozoficznych?

AP: Na przykład, na zajęciach z uczniami klasy 5 i 6 szkoły podstawowej rozmawialiśmy o tym, czym jest fakt, metoda naukowa czy samo poznanie. W 5 klasie mówiliśmy też o śmierci. Zmarł dziadek jednej z uczennic i dzieci były tym poruszone. To one wybrały tę problematykę. Punkt wyjścia stanowił fragment z książki Astrid Lindgren „Bracie Lwie Serce”. Podczas zbierania pytań padały takie: Kto ma lepiej: czy ten, kto umrze, czy kochająca go osobaktóra zostaje? Innym razem omawialiśmy temat: moje miejsce w świecie. Dla jednego chłopca był to czas między urodzeniem a śmiercią – co przypomina wiele myśli egzystencjalistów. Jedna z dziewczynek uznała, że jej miejsce jest na huśtawce. Przy czym, nie chodziło jej o zabawę, ale o to, że w życiu raz jest lepiej, a raz gorzej. Głębia tych refleksji bardzo mnie zaskoczyła.

Na zdjęciu: prof. Aldona Pobojeska pokazuje, że w życiu jak na huśtawce, raz jest się na górze, raz na dole. Foto Zbyszek Poledwica

AJ: Czy refleksja nad śmiercią nie jest tematem zbyt trudnym, aby podejmować go z dziećmi?

AP: Długo zastanawiałam się, czy go podjąć, bo temat jest szczególny. Ostatecznie został sprowokowany przez okoliczności i zaproponowany przez samych uczniów. Był dla nich ważny. Podeszli do niego poważnie, ale nie byli przygnębieni.

AJ: Co daje dzieciom udział w warsztatach?

AP: Udział w dociekaniach rozwija intelektualnie, moralnie i społecznie. Skłania do refleksji, zachęca do zadawania pytań problemowych, wypowiadania własnych opinii i formułowania sądów. Pokazuje, jak dostosować wypowiedź do poziomu rozmówcy, by nas zrozumiał. Co dalej? Uczy logicznego rozumowania, wnioskowania i argumentowania uzasadniającego dane stanowisko; operowania całą posiadaną przez siebie wiedzą; a także tego, że wolno krytykować inne poglądy, ale nie osobę. Podczas zajęć dzieci dostrzegają, że ludzie myślą różnie, inaczej niż one i to nie oznacza, że źle. Przekonują się, że poglądy i postawy innych wiążą się z warunkami, w których ktoś wyrastał, czy z rolami społecznymi, które pełnił, a także z kulturą, w której żyje. Doświadczają różnorodności świata i tego, że jest ona uzasadniona. Sprzyja to kształtowaniu postawy szacunku i tolerancji dla odmienności. Uczy dialogu oraz moralnej i intelektualnej wrażliwości.

AJ: Tradycyjna szkoła działa na zupełnie innych zasadach.

AP: To prawda. Nasze dzieci są przeważnie kształcone w sposób, powiedzmy – autorytarny. To nauczyciel ma zawsze rację i należy przyjąć jego punkt widzenia. W szkole podaje się wyniki nauki jako absolutnie niepowątpiewalne, a przecież tak nie jest. Są to tylko aktualne dane, ponadto często oparte na arbitralnych kryteriach. Prowadziłam kiedyś w 6 klasie zajęcia na podstawie fragmentu książki Ryszarda Kapuścińskiego „Imperium”. Pisał on tam o dwu różnych mapach świata. Jedna, której używały dzieci amerykańskie, miała w swoim centrum umieszczone obie Ameryki, a po jej bokach rozcięte na pół leżało terytorium ówczesnego ZSRR. Na drugiej, z której korzystały dzieci w ZSRR, w centrum znajdował się ich kraj, a po jego bokach rozcięte wzdłuż umieszczone były obie Ameryki. Dzieci amerykańskie myślały: Och, jaka ta Ameryka jest duża w porównaniu ze Związkiem Radzieckim, a dzieci ze Związku mówiły: Och, jakie to ZSRR jest wielkie w porównaniu z Amerykami. W ten sposób kształtowała się ich świadomość. Pamiętam, że po tej lekturze jedna z dziewczynek zawołała oburzona: „Jakie to jest świństwo, żeby nas tak oszukiwać!”. Na co jej kolega odpowiedział: „Jakie świństwo? Jakie oszustwo? Przecież ten globus trzeba było gdzieś przeciąć”. Po tym długo jeszcze rozmawiali. Uświadomili sobie, że od wyboru opcji zależy interpretacja danych. Okazuje się, że dzieci nie są za młode, żeby rozważać takie problemy. Doskonale sobie z nimi radzą. Tylko pozwólmy im samodzielnie myśleć i wyrażać własne opinie, bo jednak gros czasu w szkole powtarzają czyjeś myśli.

AJ: Czy można filozofować z dziećmi na lekcjach historii, matematyki, fizyki?

AP: Jak najbardziej. Na historii można sprowokować rozmowę uczniów na temat: Czym jest historia? Czy przeszłość wpływa na teraźniejszość i przyszłość? Jeśli tak, to w jaki sposób? Na zajęciach z matematyki można spytać: Jak istnieje liczba? Na fizyce warto podjąć następujące problemy: Czym są materia i energia? Czym jest czas? Czy metody badań naukowych są obiektywne? Te pytania znakomicie wprowadzają w temat współczesnych, fascynujących teorii fizycznych. Istnieje olbrzymia pula tematów, które należałoby poruszać na lekcjach wychowawczych czy lekcjach etyki. Warto filozofować z dziećmi i młodzieżą. Z jednym jednak zastrzeżeniem – że nie chodzi tu o naukę historii filozofii. Z tą powinny mieć kontakt później.

AJ: Pytałam o to, co zyskują filozofując, a co mogą stracić?

AP: Tracą dogmatyczną pewność siebie, że jest jedno właściwe spojrzenie na świat. Jeśli zajęcia trwają dłużej, przekonują się, że nie wszystkie sprawy da się rozstrzygnąć jednoznacznie, że pojawiają się sytuacje konfliktowe, których się nie da zadowalająco rozwiązać. Może to jest strata, a może raczej wiedza o realiach. Więc jednak zysk? Aha, i tracą jeszcze poczucie bycia „pępkiem świata”, ponieważ konfrontują się z odmiennymi opiniami, stanowiskami, „prawdami” o świecie.

AJ: Filozofia, ale także filozofowanie oferują wielość perspektyw, mnogość różnych rozwiązań, różnorodność wartości moralnych. Czy istnieje niebezpieczeństwo zagubienia się w nich?

AP: Być może na początku faktycznie można mieć poczucie zagubienia lub nieporządku, ale to mija. O Sokratesie mówiono, że jest jak morska ryba drętwik, której dotknięcie powoduje chwilowy paraliż, ponieważ po rozmowie z nim jego uczniowie czuli się mentalnie odrętwiali. Byli zdezorientowani, gdyż tracili pewność w sprawach natury intelektualnej i moralnej, które uprzednio uważali za oczywiste (na przykład, czym jest sprawiedliwość czy dobro). Na lekcjach filozofowania „chaos w głowie” powstaje również z powodu utraty przeświadczenia, że dane sprawy są oczywiste. Uczniowie zyskują świadomość, że ich wcześniejszy brak wątpliwości w danej kwestii wynikał z niewiedzy. Kiedy byli przekonani, że wiedzą – nie odczuwali potrzeby zastanawiania się nad jakimś zagadnieniem („niewiedza nie boli”). Dopiero pojawienie się wątpliwości staje się impulsem do poszukiwania wiedzy. Zamęt w głowie jest fazą przejściową. Po niej następuje zdobywanie wiedzy, porządkowanie jej i zyskiwanie nowej perspektywy widzenia świata.

AJ: „Jak to jest możliwe, że duże drzwi mieszczą się w moim małym oku?” – zapytał kiedyś czterolatek swojego rodzica. Jest to pytanie filozoficzne, ale także z zakresu fizjologii. Rodzice często nie są przygotowani na takie rozmowy. Mówią: „Krzysiu/Kasiu nie filozofuj!” – mając poczucie, że dziecko wymyśla pytania „nie z tej ziemi”, „dzieli włos na czworo”. Co by powiedziała Pani rodzicom, chcąc przekonać ich do takich zajęć?

AP: Jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko rozumiało świat, który jest coraz bardziej różnorodny, odnajdywało się w szybko zmieniającej się rzeczywistości, radziło sobie w przyszłości, o której nie wiemy, jaka będzie – postaw na wdrażanie go do intelektualnej i moralnej samodzielności. Zachęcaj je do dociekania, jak jest. Istnieje dokument tzw. Biała Księga Kształcenia i Doskonalenia, gdzie czytamy, że za jakiś czas ludzie będą dzielić się na tych, którzy świat rozumieją, i tych, którzy go nie rozumieją. Warto zatem się starać, żeby nasze dziecko należało do tej pierwszej grupy.

AJ: Jakim dorosłym będzie dziecko, które w młodości filozofowało?

AP: Mówiąc krótko: myślącym autonomicznie i krytycznie, co pozwoli mu operować posiadaną wiedzą i rozumieć nowe sytuacje, a też demaskować indoktrynację i manipulację serwowane nam ze wszystkich stron (patrz: reklama, polityka, sekty, rynek używek itd.). Ponadto: refleksyjnym, tolerancyjnym, skłonnym do dialogu i umiejącym ten dialog prowadzić, tzn. nastawionym na rozumienie drugiego człowieka.

AJ: Czy filozofować może każdy?

AP: Na to nikt nie jest ani za młody, ani za stary. Filozofowanie to pewien rodzaj refleksji nad światem, nad wszystkimi jego aspektami. Skłania do zadawania sobie pytań: kim jestem? co powinienem robić? co mogę poznać? Ludzie zastanawiają się nad takimi kwestiami, szczególnie w ciężkich momentach życia, a zatem filozofują.

AJ: Czy filozofowanie może się znudzić?

AP: Może wtedy, kiedy znudzi nam się świat. Z filozofią jest tak jak ze światem – cały czas odsłaniają się nowe pytania i nowe problemy.

AJ: Mówi się, że im więcej się wie, tym mniej jest się szczęśliwym. Filozofia zaś jest umiłowaniem mądrości. Czy można wyjść z tego impasu?

AP: To jest problem. Nie mam na to prostej odpowiedzi. Sokrates zastanawiał się, czy lepiej być bardziej świadomym, ale za to mniej szczęśliwym, czy może odwrotnie? Uważał, że wiedza, samowiedza nobilituje do człowieczeństwa, poza tym, człowiek nieświadomy nie jest – jego zdaniem – naprawdę szczęśliwy. Sami musimy rozstrzygnąć ten dylemat.

Tekst powstał przy współpracy z naszym partnerem: 

Aldona Pobojewska – profesor dr hab., zatrudniona w Katedrze Filozofii Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego. Jednym z obszarów jej zainteresowań jest filozofia edukacji, na temat której opublikowała wiele tekstów. Zainspirowana programem Matthew Lipmana zaproponowała jego modyfikację, tzw. warsztaty z dociekań filozoficznych. Pracowała tą metodą z różnymi grupami wiekowymi, począwszy od uczniów szkoły podstawowej, a na słuchaczach uniwersytetu trzeciego wieku skończywszy. Na studiach podyplomowych prowadzi zajęcia dla nauczycieli z warsztatowych metod nauczania filozofii. Obecnie jest prezeską Stowarzyszenia Edukacji Filozoficznej „PHRONESIS”, którego celem jest propagowanie idei filozofowania z dziećmi i młodzieżą.

Twórcą idei dociekań filozoficznych z dziećmi i młodzieżą jest prof. Mathew Lipman z The Institute for Advancement of Philosophy for Children (IAPC) w Montclair State University w USA, autor programu edukacyjnego Filozofia dla Dzieci. Prace nad tym programem rozpoczęły się pod koniec lat sześćdziesiątych, potem rozwijał się on i był wprowadzany w szkołach wielu krajów. Na program składa się metoda filozoficznych dociekań, teksty literackie służące inspirowaniu dyskusji oraz obszerne poradniki dla nauczycieli. W Polsce metodę tę upowszechnia Stowarzyszenie Edukacji Filozoficznej „PHRONESIS”.

Więcej informacji o metodzie oraz materiały edukacyjne można znaleźć tutaj: www.phronesis.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *