Centrum Sztuki Dziecka to miejsce bardzo ważne na mapie edukacyjnej nie tylko Poznania. Wiele działań podejmowanych przez tę instytucję ma charakter ogólnopolski, czy międzynarodowy. W ofercie CSD znajdują się festiwale, spektakle i koncerty, warsztaty twórcze i inne wydarzenia artystyczne. Dwa największe statutowe działania to Biennale Sztuki dla Dziecka i Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza Ale Kino! Centrum inicjuje dyskusję na temat twórczości dla młodych, prowadzoną w różnych formach. Do udziału w niej zapraszani są często nauczyciele.  O tym wszystkim postanowiliśmy porozmawiać z Jerzym Moszkowiczem, dyrektorem CSD i Sandrą Lewandowską – pedagożką teatru. Pretekstem do naszego spotkania jest prapremiera spektaklu “Rozbudzanki”, która miała miejsce 5.09.2021 r. przy Scenie Wspólnej w Poznaniu. Tym razem Jerzy Moszkowicz wziął na warsztat opowiadanie „Pan Pobudka” Justyny Bednarek.

Inka Ilasz: Czy mogliby Państwo opowiedzieć o procesie powstawania tego spektaklu, bo wiemy, że wyglądał on nieco inaczej, niż mógłby sobie wyobrażać widz?

Jerzy Moszkowicz: Spektakl powstał w koprodukcji Centrum Sztuki Dziecka i Teatru Muzycznego w Poznaniu, w ramach 23. Biennale Sztuki dla Dziecka, odbywającego się pod hasłem „ Spotkanie jako sztuka”. Występuje troje aktorów: Katarzyna Tapek, Joanna Rybka-Sołtysiak i Radosław Elis, którzy wcielają się w kilkanaście postaci scenicznych, w tym tak oryginalnych jak szczoteczki do zębów czy buty – szpilki mamy. Do projektu zaprosiłem także kompozytora, Gabriela Kaczmarka, Kubę Psuję, który zajął się scenografią, Angelinę Janas-Jankowską, by zadbała o potrzebne kostiumy oraz Paulinę Wycichowską – choreografkę, która odpowiadała za ruch sceniczny i układy taneczne. W tym przedstawieniu jest wiele muzyki i tańca.

I.I.: Wasz spektakl współtworzyły dzieci. Opowiecie, jak do tego doszło? 

Sandra Lewandowska: Temat 23. Biennale – jak już wspomniał dyrektor – to Spotkanie jako sztuka, który rozumieliśmy m.in. jako współpracę dorosłych i dzieci. Stało się dla nas naturalne, że do procesu powstawania spektaklu zapraszamy również młodych artystów. I tak dzieci pod opieką artystyczną poety Michała Zabłockiego napisały teksty piosenek do przedstawienia. Artysta działał z grupami szkolnymi na warsztatach prowadzonych w 5 klasach drugich i trzecich. Ze względu na pandemię zajęcia odbywały się online. Pan Michał na podstawie opowiadania Justyny Bednarek przygotował tematy utworów: Budzik – ludzik, Kawa na ławę, Kto girę smyra? Buzia malowana, Szminki dla rodzinki, Chcę być obuty. Każda klasa została zaproszona do napisania piosenki  w jego obrębie. Na zajęciach udostępniono dzieciom ekran, na którym mogły śledzić powstający tekst. Poeta selekcjonował i koordynował ten proces. Dzieci chętnie brały udział w akcjach twórczych. Pisząc teksty, nie znały muzyki, ale ponieważ im jej brakowało same wymyślały melodię. Dwie piosenki powstały w zaciszu domowym – są dziełem rodzin i zostały do nas przesłane w wolnym naborze.

J.M.: Piosenki w przedstawieniu są niejako komentarzami do opowiadanej historii, której tekst napisała specjalnie dla tego projektu Justyna Bednarek. Opowiadanie „Pan Pobudka” było nasycone dialogami, a ja przystosowałem je do potrzeb teatru w formie scenariusza. Jednak napisanie piosenek postanowiliśmy powierzyć właśnie dzieciom. Produkcja ta zatem łączy różnorodnych twórców, dorosłych profesjonalistów i najmłodszych amatorów, oczywiście w najlepszym sensie tego słowa.

I.I.:  Znam dwa sposoby pisania piosenek, można zacząć od tekstu albo od muzyki. Wydaje mi się, że wybraliście trudniejszą drogę. Jaką funkcję pełni tu piosenka?

Jerzy Moszkowicz: Piosenki z tego przedstawienia należą do wymyślonego przeze mnie gatunku „rozbudzanek”,  czyli utworów pomagających w porannej pobudce; stanowią przeciwieństwo usypiających kołysanek. Komentują rozgrywane na scenie zdarzenia, nadają opowiadanej historii element radosno – refleksyjny i nieco fantastyczny. Zabłocki podczas akcji twórczych pokazał dzieciom swój warsztat, wskazywał na literacką specyfikę tekstu piosenki. Był otwarty na potencjał i kreatywność uczestników, którzy wypełniali tę formę własną wyobraźnią.      

I.I.: Dla kogo jest ten teatr? Dla jakiej grupy wiekowej?

J.M.: Sam spektakl adresujemy głównie do widzów od 7  lat. Na razie powstaje wersja plenerowa, ale będzie też wersja do grania w salach teatralnych. Pod gołym niebem występuje się znakomicie, pięknie funkcjonuje scenografia, jest specyficzny klimat, ale oczywiście letni sezon jest krótki, a chcemy grać jak najwięcej.

Na Scenie Wspólnej powstają bardzo różne spektakle, często są to przedstawienia trudniejsze  i niekoniecznie wesołe. To kameralne widowisko jednak jest nastawione na radość: poranek w każdym domu może być pełen spięć czy małych kłótni, w które bywa wmieszany tajemniczy Pan Pobudka, ale my opowiadamy o tym na wesoło. Z bardzo pozytywnym przesłaniem.

I.I.: Czy dzieci rozumieją teatr tak, jak dorośli? A może czegoś nie rozumieją? Na co trzeba mieć uważność, realizując teatr dla dzieci/ z dziećmi?

J.M: Uważam, że praca osób, które tworzą dla dzieci wymaga odpowiedzialności, być może większej niż od twórców, którzy pracują dla dorosłych. Artyści chętnie odwołują się do dziecka w sobie. Czerpią inspirację także z obserwacji dzieci, które są blisko, często własnych czy w rodzinie. Mają świadomość, że sztuka ma ogromny potencjał kształtowania młodego człowieka. Dzieci są odbiorcami otwartymi, ale także w pewien sposób bezbronnymi wobec potencjalnej manipulacji ze strony twórców. Nie wolno ich oszukiwać i to jest istotna część tej odpowiedzialności. 

S.L: Młody widz jest widzem wymagającym. Nie ma jeszcze sprecyzowanych gustów, nie przychodzi do teatru konkretnie na coś nastawiony, w przeciwieństwie do widza dorosłego, który zna konwencje, może odwołać się do gatunku sztuki czy programu. Dzieci dużo żywiej reagują niż dorośli, nie zawsze zważają na to, co wypada czy nie wypada w teatrze,  jeśli coś je rozśmieszy to się śmieją, okazują emocje. Są w tym szczere.

Ja w kontekście odpowiedzialności twórców myślę też o szacunku do widza, do jego percepcji i potrzeb. To z jednej strony coś niezwykle prozaicznego, ale z drugiej strony – w moim odczuciu – coś bez czego nie da się tworzyć teatru zaangażowanego, poruszającego, bliskiego młodym i tym nieco starszym odbiorcom. 

I.I.: Na co powinniśmy zabierać dzieci do teatru, aby kształcić w młodym pokoleniu właściwy odbiór kultury w przyszłości? Czy można się pokusić o jakieś uniwersalne rekomendacje? 

J.M.: Uważam, że każdy kontakt z mądrym i ważnym dla dziecka wydarzeniem artystycznym: spektaklem, filmem czy koncertem już sam w sobie ma walory edukacyjne. 

Dobrze jest proponować dzieciom przedstawienia, które nie są tylko proste, łatwe i przyjemne, ale także zawierają istotne przesłania, myśli i emocje, które mogą pozostać z młodym widzem na długo. Teatr jest przestrzenią, w której powinny padać ważne pytania. Dobrze, gdy spektakl otwiera na nowe spojrzenie, zmusza do refleksji, myślenia, czasem do zajęcia stanowiska. W przedstawieniu dla dzieci, szczególnie tych młodszych, nie musi to oznaczać obowiązkowej powagi; wiele można osiągnąć odwołując się do śmiechu, do radości.

I.I.: A jak uczyć teatru?

J.M.: Za mało uczy się języka teatru, takiego alfabetu sceny. A bez tej wiedzy dzieci mają problem zarówno z rozumieniem jaki i kierowaniem swoimi emocjami w kontakcie z przedstawieniem. W Centrum Sztuki Dziecka podejmujemy inicjatywy, mające na celu wsparcie pedagogów w tym zakresie. To na przykład konferencje, czasami organizowane specjalnie dla nauczycieli, a czasami po prostu dla nich otwarte, towarzyszące niektórym naszym wydarzeniom.

S.L.: Na rynku edukacyjnym można spotkać teatry objazdowe grające spektakle, które w prosty sposób przedstawiają treść lektur szkolnych. Nauczycielom ta oferta może wydawać się atrakcyjna, bo pomaga w zrealizowaniu założeń podstawy programowej, a ponieważ taki teatr często gra w szkole, to odchodzi jeszcze cały skomplikowany proces podróży do teatru. Jednak trzeba zwrócić uwagę, że wiele z tych propozycji jest bardzo słabe pod względem artystycznym i intelektualnym, nie pozwalając młodym widzom na twórczy odbiór. Wybór takiego przedstawienia może w rezultacie przynieść znacznie więcej szkody uczniom niż korzyści. Próbę zaradzenia temu problemowi stanowi Konkurs im. Jana Dormana organizowany przez Instytut Teatralny, który ma wspierać wartościowe przedstawienia na wysokim poziomie artystycznym, prezentowane przez teatry w szkołach. Konkurs dofinansowuje objazdy nagrodzonych spektakli wzbogaconych o program warsztatów/działań edukacyjnych wokół nich. 

J.M.: To nie jest tak, że z zapadnięciem kurtyny kontakt z przedstawieniem się urywa. Spektakl żyje w umysłach odbiorców. Chcemy z nimi prowadzić dialog.  Teatr pozwala na otwarcie rozmowy pytaniami typu: „co to tym myślicie?”, „co to dla was znaczyło?”, „czy odkrywacie w naszym opowiadaniu swój świat, a w naszych bohaterach siebie?”.  Aby taki dialog mógł się udać, do teatru trzeba podchodzić z pasją. Bez miłości do teatru i tej, która w teatrze się rodzi, rosną pokolenia bez wrażliwości.

S.L.: Każdy widz czy widzka odbiera spektakl przez swoje doświadczenie, dlatego warsztaty po spektaklu zapraszają do dzielenia się refleksjami i przeżyciami. Tak właśnie budujemy ten dialog pomiędzy sceną a widownią. 

I.I: O czym tworzy się dzisiaj spektakle dla najmłodszych? A o czym dla starszych grup wiekowych? Przecież pewne tematy będą za trudne dla najmłodszego widza. Gdzieś trzeba szukać granic. 

J.M: Z dziećmi za pośrednictwem teatru i szerzej, sztuki, można rozmawiać prawie na każdy temat. Pytanie, które należy sobie postawić brzmi: jak to robić? Myślę, że bardzo ważna jest forma. Powinna być dobrana tak, aby dziecko mogło w niej się odnaleźć intelektualnie i emocjonalnie. Tak, aby był możliwy głęboki kontakt miedzy widzem, a tym, co płynie ze sceny. Trzeba mieć świadomość wrażliwości dziecięcego odbiorcy, zachować uważność na jego potrzeby, ale także obawy czy urazy. Sztuka dobrze kształtuje młodego człowieka, jednak niewłaściwe skonstruowany przekaz może wywołać konsternację, niechęć, a nawet lęk i w konsekwencji odrzucenie. 

S.L.: Tematyka to bardzo delikatna kwestia. Nie powinniśmy „zatajać informacji” – młodzi odbiorcy wyczują fałsz. Wszystko, co w świecie zewnętrznym się dzieje w jakiś sposób dotyka młodych ludzi. Ten sposób opowiadania jest niezwykle istotny. Przypomina mi się wtedy podejście francuskiej dramatopisarski, Suzanne Lebeau, która „wątpliwe tematy” konsultuje i omawia z młodą widownią. Poza tym wszyscy żyjemy w tym samym świecie i doświadczamy różnych emocji, nie jesteśmy w stanie odseparować dzieci czy młodzieży od tego, co dzieje się za oknem.

I.I.: Czym dla Was jest teatr?

J.M.: Jako reżyser staram się przede wszystkim inspirować aktorów, być takim akuszerem tego, co wydarza się na scenie. Mam dla aktorów ogromny szacunek. Teatr to przede wszystkim oni i praca zespołowa. 

S.L.: Teatr jest sztuką dialogu, spotkaniem z drugą osobą, spotkaniem różnych wrażliwości. I my w teatrze głównie bazujemy na wrażliwości. Teatr spotyka nas, buduje więź, zmusza do refleksji.

J.M.: To trochę tak, jak z jedzeniem. Jest teatralny fastfood, wypełniający czas byle czym i są prawdziwe teatralne uczty. Do takich staramy się zapraszać naszych widzów, a nie jest to łatwe, bo nie każdemu smakuje to samo. A przecież nie chcemy zawieść żadnego dziecka.

SANDRA LEWANDOWSKA – pedagożka teatru, koordynatorka projektów kulturalnych, absolwentka wiedzy o teatrze na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza. W latach 2013–2019 związana z Teatrem Polskim w Poznaniu, gdzie zajmowała się m.in. edukacją, impresariatem i koordynacją Spotkań Teatralnych „Bliscy Nieznajomi” (edycje 2017 i 2018 jako dyrektorka ds. koordynacji). W 2018 roku ukończyła podyplomowe studia z pedagogiki teatru na Uniwersytecie Warszawskim/Instytucie Teatralnym w Warszawie. Współtworzyła wiele projektów edukacyjno-artystycznych, m.in.: w ramach programu Lato w teatrze (2017–2019), Edu-akcje w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu (od 2019 roku), Teatranki i Mała Premiera w Teatrze Polskim w Poznaniu (2015–2019), a także działania profilaktyczne z Fundacją ReStart (2017). Współpracowała również z Art Stations Foundation przy programie Stary Browar Nowy Taniec dla Dzieci (2011–2016), początkowo jako stażystka, koordynatorka i w 2015 roku jako kuratorka.

JERZY MOSZKOWICZ –  z wykształcenia teatrolog, w 1978 roku ukończył filologię polską na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W roku 1976 założył grupę teatralną Jan, czynnie działającą na polskiej scenie teatrów studenckich i alternatywnych. Realizował również liczne widowiska plenerowe i warsztaty teatralne, w tym na festiwalach kultury studenckiej FAMA. W latach 1970 – 1981 był kierownikiem programowym Ośrodka Teatralnego Maski w Poznaniu. Od 1984 roku do 1991 roku pełnił funkcję kierownika Studenckiego Centrum Kultury Eskulap w Poznaniu. Od 1991 roku dyrektor Ogólnopolskiego Ośrodka Sztuki dla Dzieci i Młodzieży (obecnie Centrum Sztuki Dziecka) w Poznaniu. W latach 1996 – 2002 prezydent Międzynarodowego Centrum Filmów dla Dzieci i Młodzieży CIFEJ. W latach 2002 – 2009 członek zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Filmu dla Dzieci ECFA. Reżyser spektakli teatralnych oraz programów telewizyjnych dla młodych widzów. Juror wielu międzynarodowych festiwali filmów dla dzieci i młodzieży. Miał przyjemność współpracować teatralnie w 2002 roku z prowadzącą ten wywiad Inką Ilasz, która w jego przedstawieniu dla dzieci „Rysunki na pamiątkę” grała rolę chorej dziewczynki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *