Fizyka i chemia otaczają dzieci od najmłodszych lat. I są fascynujące! A potem dzieci idą do szkoły i tracą kontakt z tymi dziedzinami na całe sześć lat. Kiedy fizyka i chemia pojawiają się w programie szkolnym, dla wielu udzniów są trudne do pojęcia. Być może dlatego, że opisują zjawiska, o których uczniowie zdążyli zapomnieć.

Dzieci od urodzenia rozwijają swoją wiedzę o świecie poprzez jego obserwację i eksperymentowanie. Patrzą, co robi mama, co tata, uważnie badają przedmioty, które mogą chwycić, obserwują kolory i kształty, badają smaki, wyczuwają tesktury, temperaturę… Chłoną świat wszystkimi zmysłami. Codziennie też podejmują dziesiątki eksperymentów, by sprawdzić, jak ten świat działa – potrząsają, uderzają, rzucają, manipulują, dowiadując się mnóstwa rzeczy o dźwiękach, grawitacji i innych siłach… Czysta fizyka! Potem wkarczają do kuchni, by pomagać rodzicom w gotowaniu, a kuchnia to domowe laboratorium chemiczne!

Spadanie upuszczonej zabawki, balansowanie podczas stawiania niepewnych kroków na krawężniku, zjeżdżanie z górki na sankach, topnienie śniegu, siłowanki z tatą, huśtawka i zjeżdżalnia na placu zabaw – to wszystko fizyka, tylko nikt tego tak nie nazywa. Warto jednak sobie to uświadomić – dzieci od najmłodszych lat bawią się w fizykę i chemię.

Kiedy dzieci idą do szkoły przestają eksperymentować i badać świat. Szkolna nauka polega przede wszystkim na odtwarzaniu wzorów. Trochę obserwacji świata zażyją młodzi ludzie jeszcze podczas lekcji przyrody, ale większośc procesów poznawczych opiera się na teorii, wyobraźni, pamięci. Uczniowie niewiele doświadczają rzeczywistości, trochę ją obserwują, ale przede wszystkim czerpią wiedzę o niej za pośrednictwem książek. Fizyka i chemia znikają z ich edukacyjnego doświadczenia. Pojawiają się po sześciu latach przerwy i to też nie jako powrót do doświadczania rzeczywistości, lecz jako nauka specyficznego języka, który ma tę rzeczywistość opisać. Tylko jaką rzeczywistość? Czy ktoś jeszcze pamięta, jak fascynujące jest to, że kamyk spada szybciej niż piórko? Albo to, że w mroźny dzień widać powietrze, które wydychamy? Albo to, jak zabawnie elektryzują się włosy?

Pomiędzy etapem doświadczania rzeczywistości z wielkim zaangażowaniem i ciekawością a nauką języka opisującego i wyjaśniającego te doświadczenia (szkolne lekcje fizyki i chemii) jest sześcioletnia dziura. Być może, gdyby zachować ciągłość kontaktu dzieci z fizyką i chemią, gdyby  przez te sześć lat rozwijać ich ciekawość, umiejętność obserwacji i pobudzać do dociekań przyczyn obserwowanych zjawisk i zależności między nimi, lekcje fizyki i chemii w siódmej i ósmej klasie nie byłyby czarną magią, lecz przynosiłyby oczekiwane rozwiązanie wielu zagadek.

Spontaniczne eksperymenty i doświadczenia okresu przedszkolnego, szkoła mogłaby ująć w pewne naukowe ramy. Już pierwszaki mogą poznawać podstawy metody naukowej i aranżowania eksperymentów. Mogą bawić się w naukowców, coraz bardziej świadomie dokonując obserwacji, sprawdzając „co się stanie, gdy”, rozwijając umiejętność zadawania naukowych pytań, stopniowo zdobywając wiedzę, którą potem, podczas lekcji fizyki i chemi, nauczą się opowiadać językiem równań i wykresów. Marzy mi się, żeby od pierwszej klasy uczniowie mieli możliwość eksperymentowania, na przykład takiego, jakie proponuje Smart Bee Club. By ich ciekawość poznawcza nie zostawała za drzwiami szkoły, lecz byśmy ją zapraszali do szkolnej klasy. 

Doświadczenia, jakie proponuje SmartBee Club to znakomite przejście od swobodnej spontanicznej zabawy do naukowego opisu rzeczywistości. Tym łatwiejsze do przeprowadzenia w szkole, że SmartBee to gotowe zestawy służące do przeprowadzania rozmaitych eksperymentów. Każdy zestaw zawiera komplet materiałów i przyborów do przeprowadzenia eksperymentu a oprócz tego karty rozszerzonej rzeczywistości (AR) oraz ekrany do hologramów. Wszystko to mieści się w pudełku, które nauczyciel z łatwością przyniesie do sali lekcyjnej. Prowadząc zajęcia z wykorzystaniem SmartBee nie potrzebuje specjalnie wyposażonej pracowni fizycznej czy chemicznej.

Eksperymenty SmartBee zostały opracowane we współpracy z naukowcami związanymi z Polską Akademią Nauk. Dla szkół przygotowane są specjalne zestawy wilostanowiskowe tak, by wszyscy uczniowie w klasie mogli aktywnie działać, a nie tylko obserwować pokaz prezentowany przez nauczyciela. Do eksperymentów dołączone są multimedialne instrukcje oraz scenariusze zajęć dla nauczycieli. Zestawy przeznaczone są dla uczniów w różnym wieku i można je wykorzystywać od pierwszej klasy szkoły podstawowej, aż po klasę ósmą. Uczniowie w atrakcyjny sposób poznają dzięki nim różne zjawiska z zakresu m.in. mechaniki, elektrostatyki, genetyki, optyki, elektromagnetyzmu… Dzieci dobrze się przy tym bawią, ale zabawa ta jest już ujęta w strukturę nauki. To, co wcześniej było spontanicznym poznawaniem świata staje się coraz bardziej świadomym i zaplanowanym obserwowaniem jego zjawisk. 

Dzieci najpierw obserwują świat i poznają swoje otoczenie wszystkimi zmysłami, potem uczą się nazywać to, czego doświadczają, potem zaś uczymy je opisywać świat za pomocą abstrakcyjnych symboli – liter, cyfr, znaków. Tak powinna przebiegać edukacja we wszystkich dziedzinach wiedzy – skoro podzieliliśmy ją na odrębne przedmioty, warto w każdym z nich zadbać o to, by proces edukacyjny opierał się na naturalnej ścieżce poznania inspirowanego ciekawością i bezpośrednim doświadczeniem. Jeśli pismo, matematyczne równania, fizyczne zasady czy chemiczne wzory będą oderwane od rzeczywistości i osobistego doświadczenia, pozostaną dla wielu uczniów trudnym do pojęcia zestawem nieiwele mówiących kropek i kresek.

Elżbieta Manthey

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.