Generation gap

– Ci millenialsi to już chyba rozum stracili! Oni uważają, że pracują po to żeby żyć, a nie żyją by pracować! Niepojęte! – to cytat z rozmowy na spotkaniu rodzinnym, który musiałem zapisać od razu po jego usłyszeniu.

Dlaczego? Po pierwsze, bo został wypowiedziany bez cienia ironii lub sarkazmu. Po drugie, bo pokazuje jak fundamentalne różnice światopoglądowe istnieją między ludźmi z mojego pokolenia (urodzeni w latach osiemdziesiątych) i młodszymi oraz ludźmi, którzy urodzili się w latach sześćdziesiątych lub wcześniej. Oczywiście, generalizowanie jak zawsze jest krzywdzące dla ludzi, którzy myślą inaczej niż sugeruję. Liczę na to, że te osoby wybaczą mi skrót myślowy. 

Boomer i Karen czyli kto?

Ogromna różnica międzypokoleniowa jest dzisiaj szczególnie zauważalna na skalę globalną. Symbolami tej rosnącej przepaści są dwa memy, które w ostatnim roku pojawiły się w internecie: #OkBoomer i #Karen. O co w nich chodzi? #OkBoomer odnosi się do wszelkich niewytłumaczalnych pseudo-prawd głoszonych przez niektórych członków pokolenia 60+. Przykład? – Dzisiaj dzieci ciągle mają jakieś alergie. Za moich czasów to nikt nie miał alergii a wodę piło się prosto z rzeki i nikomu nic nie było. #OkBoomer jest tak popularny na świecie, że trafił nawet do parlamentu w Nowej Zelandii:

#Karen natomiast jest białą obrażającą innych, irytującą kobietą w średnim wieku. #Karen nic się nie podoba i kiedy jest w sklepie zawsze żąda by przyszedł kierownik. #Karen ma również problem z noszeniem maski w czasie koronawirusa nawet jeśli jest to nakazane odgórnie:

Różnice międzypokoleniowe

Skąd ta wzajemna irytacja postawami i poglądami jednej i drugiej strony? Dla mojego pokolenia niezrozumiałe jest jak można żyć dla pracy, skoro praca jest czystym układem biznesowym: wynagrodzenie za świadczenie określonej usługi. Nikt nie da pracownikowi miejsca w gablocie zasłużonych, jeśli ten poświęci całe swoje życie pracy, a nawet jeśli taka gablota istnieje, to obecność w niej nie przełoży się na lepsze życie pracownika i jego rodziny. Ze strony pokolenia 60+, moje pokolenie nie wkłada serca w pracę, którą wykonuje. Brak zaangażowania i świadomości, że do osiągnięcia sukcesu potrzebne są wszystkie ręce na pokład wkurza sześćdziesięciolatków. 

Taki mamy klimat, jak w nim żyć?

Podobnych kontrastów jest mnóstwo w różnych obszarach życia, takich jak zdrowie, wychowanie dzieci, posługiwanie się technologią czy ochrona środowiska. Czy w takim razie jest możliwa współpraca między naszymi pokoleniami? Wydaje się to mało prawdopodobne. Dzielą nas kwestie na poziomie duchowym, ciężko jest znaleźć kompromis w takiej sytuacji. Tarcia są nieuniknione. Różnice w poglądach są nieuniknione. Co jest możliwe? 

Czy możliwa jest współpraca międzypokoleniowa?

Przede wszystkim zrozumienie innego punktu widzenia. Jedno pokolenie dopiero nabiera doświadczenia, które drugie pokolenie już ma. A to drugie pokolenie potrzebuje świeżego spojrzenia na zmieniający się świat. Żarty o kobietach, które przechodziły dziesięć lat temu, dzisiaj spotkają się w najlepszym przypadku z niesmakiem u odbiorców. Z kolei frustracja tym, że nie można mieć wszystkiego od razu pokazuje, że millenialsi nie mają odpowiedniej perspektywy życiowej. Po drugie, potrzebny jest wzajemny szacunek i niestety główną rolę odgrywa tutaj starsze pokolenie. Przykład idzie z góry i jeśli starsze pokolenie chce widzieć u młodszego mniej arogancji to musi wytrącić im z ręki argument pt. „a wy też tak robicie, to dlaczego ja miałbym robić inaczej”. Po trzecie, zamiast konkurować, nauczmy się uczyć od siebie na wzajem. Jest to win-win dla obu pokoleń. Na swoim podwórku, praktykuję to np. z moim teściem. Jest on typowym boomerem, ale kiedy robimy coś razem, staramy się działać tak by on mógł przekazać mi to czego się wcześniej nauczył. Moim zadaniem jest dać mu okazję to zrobić, przez pokazanie prawdziwej chęci nauczenia się czegoś. W zamian za to, on może liczyć na to, że bez żadnego głupiego wymądrzania i komentarzy pomogę mu np. w bardziej zaawansowanych komplikacjach technologicznych. 

Podsumowanie

To niewiele, ale może dać jakikolwiek drogowskaz, w którą stronę mają zmierzać nasze relacje. Dzisiaj, w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości każdy potrzebuje wykazać się elastycznością, ale nie da się tego osiągnąć z dnia na dzień. Potrzeba czasu i regularnych ćwiczeń by dojść do mistrzowskiego poziomu. Jest to jednak wykonalne nawet przy tak ogromnych różnicach międzypokoleniowych. 

Marcin Wojciechowski

Anglista, absolwent Instytutu Filologii Angielskiej (obecnie Wydziału Anglistyki) Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od dziesięciu lat jest nauczycielem języka angielskiego w jednej z najlepszych szkół w Poznaniu. Zajmuje się koordynacją współpracy z Wydziałem Anglistyki UAM Poznań, przygotowaniem uczniów do egzaminów zewnętrznych i certyfikatów językowych. Ma na koncie wiele sukcesów w pracy dydaktycznej i wychowawczej. Interesuje się wszystkim co innowacyjne w edukacji, a szczególnie zwinnym podejściem do uczenia. Angażuje się w projekty z takich dziedzin jak copywriting, tłumaczenia, dziennikarstwo. Autor bloga Koncepcja Edukacji.

ODWIEDŹ BLOG AUTORA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *