Z Aleksandrą Dulas i Anną Jurek rozmawia Marta Madejska

(rozmowa została nagrana w Studenckim Radiu Żak Politechniki Łódzkiej w ramach programu z okazji 56 urodzin Radia)

Marta Madejska: Z materiałów dostępnych na Waszych stronach możemy przeczytać, że zespół Spunka tworzą: socjolożka, dwie filozofki, fizyk polimerów, antropolog literatury, antropolożka kultury, kulturoznawca, psychologowie i psycholożki, pedagodzy i pedagożki. Podążając tropem wielu Waszych bardzo zatroskanych obserwatorów, pytam, czy Wy naprawdę wiecie cokolwiek o edukacji seksualnej?

Aleksandra Dulas: Nasz program edukacji seksualnej jest wyjątkowy, ponieważ dotyka wielu dziedzin nauki. Mówimy o zagadnieniach medycznych, psychologicznych i prawnych, ale też tych z zakresu antropologii i kulturoznawstwa. Seksualność człowieka to temat, który znajduje swoje miejsce nie tylko w medycynie i psychologii, ale też w kulturze, sztuce i społeczeństwie, stąd tak wiele osób z różnych dziedzin nauki tworzy z nami ten program.

Anna Jurek: Prowadzimy zajęcia na ten temat od 2010 r. Wiemy, jak pracować z młodzieżą, jak przyciągnąć ich uwagę, żeby byli zaciekawieni. Wiedzę stricte medyczną, dotyczącą rozwoju człowieka od dziecka do nastolatka, czerpiemy z książek do biologii i medycyny. Bazujemy też na własnym doświadczeniu. Każda i każdy z nas pamięta, jak się rozwijaliśmy i co, kogo niepokoiło – jednych brak biustu, innych brak miesiączki, a chłopców np. to, że są mali i szczupli. Na temat antykoncepcji czy chorób przenoszonych drogą płciową jest dużo publikacji i książek. Jest skąd czerpać wiedzę.

A.D.: Kiedy zaczęliśmy wdrażać ten program, konsultowaliśmy materiały z lekarzami ginekologami.

A.J.: Byliśmy szkoleni przez znakomitego lekarza Tomasza Leonowicza w zakresie antykoncepcji. Mamy duże poczucie odpowiedzialności – nie możemy iść do młodzieży i sprzedać im „kiszki wiedzowej”. Przekazujemy najnowszą wiedzę medyczną. To jest miarą naszej wiarygodności.

M.M.: Co się musiało stać w Waszym życiu, że zajęłyście się takim tematem?

A.D.: To jest dobre pytanie. Jak szłam dzisiaj do Radia, to przypomniało mi się, że to, co robiłam w Żaku kilkanaście lat temu, to właściwie była już pewna forma edukacji seksualnej. Wówczas czytałam podczas audycji poezję erotyczną, „Pasjans erotyczny” Szymona Kobylińskiego, ale także gościłam u siebie córkę zmarłego wówczas profesora Deca, żeby porozmawiać o antykoncepcji i o tym, w jaki sposób układać swoje życie seksualne, żeby nie za wcześnie zostać mamą lub tatą, lub nie zakazić się chorobami przenoszonymi drogą płciową. Już wtedy wydawało mi się, że seksualność to jest coś, o czym warto mówić. Wiele lat temu robiliśmy to dla studentów. I kiedy młodzież w jednym z naszych projektów powiedziała, że to jest temat, o którym chce rozmawiać, bo nikt z nimi o tym nie rozmawia i Ania powiedziała: „OK, zróbmy to” – weszłam w temat jak w masło.

A.J.: Ja zastanawiam się, na ile wchodzić w wątki osobiste, a na ile nie…

M.M.: Nie mamy czasu na takie rozważania, więc po prostu mów.

A.J.: Ostatnio mam taką intuicję, że ludzie podejmują decyzje zawodowe w oparciu o pewne uwarunkowania psychologiczne i o to, co im w duszy gra. A ponieważ ja byłam dziewczynką, która późno dojrzała, która nie miała łatwości w nawiązywaniu kontaktów dziewczęco-chłopięcych, więc próbowałam zrozumieć, o co chodzi z tym zakochiwaniem i miłością. Pamiętam, że moje koleżanki w liceum miały chłopaków, miały już kontakty seksualne, a przy tym były bardzo racjonale. Mówiły: „No, jasne, że się zabezpieczamy, żeby nie zajść w ciąże. Chcemy potem iść na studia, mamy jeszcze inne plany na życie”. Im przychodziło to wszystko łatwo. A mnie dosyć trudno. Z osobistego doświadczenia wzięło się poczucie, że warto z tego rodzaju informacjami i wiedzą do młodzieży wychodzić, bo nikt tego nie robi.

M.M.: Wasz program obejmuje takie zagadnienia jak: rozwój człowieka przez całe życie, czym jest dojrzewanie, co to jest tożsamość seksualna, o emocjach i uczuciach, antykoncepcji, ciąży, chorobach, wizerunku kobiety i mężczyzny w mediach, pornografii, prawie, granicach asertywności. Gdzie jest ten petting, fisting, oral i anal w tym wszystkim?

A.J.: Oczywiście, o nim nie ma. A co to jest fisting, Ola?

A.D.: Teraz tutaj tego nie wytłumaczę. Dowiedziałam się, co to jest, dość późno – taka jestem purytańska i dobrze przygotowana do tych zajęć (śmiech). Kiedy już poznałam definicję, stało się oczywiste, że nikt u nas o tym nie mówi.

M.M.: Jak tak naprawdę wyglądają zajęcia z edukacji seksualnej?

A.D.: Nudy, nudy, nudy (śmiech). Młodzież często mówi, że jest zawiedziona, bo nic nie było o seksie. Tylko miłość, związki, równość.

A.J.: Zajęcia obejmują 10 godz. Prowadzone są metodą warsztatową. Konsultujemy je z pedagogami w szkole – ustalamy, które tematy są szczególnie ważne, bo w różnych placówkach jest inaczej. Potem robimy zajęcia, rozmawiamy z młodzieżą, dowiadujemy się, co sądzą, jak myślą. Pobudzamy ich do refleksji, aby kiedy znajdą się w sytuacji miłosno-erotycznej wybrali takie zachowania, które nie będą brzemienne w skutki. O! Jakie ładne określenie wybrałam.

A.D.: Moim marzeniem jest, żeby młodzi ludzie, kiedy już zdecydują się na kontakty seksualne, wchodzenie w relacje i związki, czerpali z nich dużo radości i szczęścia, żeby im się chciało pamiętać o tych przeżyciach, kiedy będą już starzy.

M.M.: A czy to prawda, że pokazujecie cycki na zajęciach?

A.D.: Tak.

A.J.: Ale nie na żywo. Żadna prowadząca ani żaden prowadzący nigdy się nie rozebrał, ani nigdy się nie rozbierze na zajęciach z edukacji seksualnej.

A.D.: Przynajmniej nie w Spunku (śmiech).

A.J.: Prowadzimy zajęcia, które dotyczą pornografii i w ich ramach pokazujemy rożne kobiece biusty na zdjęciach. Jak również męskie klatki piersiowe. Pokazujemy, że ciała są różne. Mamy różne nosy, oczy, uszy, łokcie i kolana. I nagle, kiedy przychodzi do części intymnych, to wszystkie powinny być takie same. Na przygotowanych przez nas zdjęciach są biusty naturalne i jeden sztuczny. Pytamy, jakie biusty widzą na okładkach czasopism, billboardach, w reklamach.

A.D.: Te „nasze” biusty należą do kobiet między 25. a 45. rokiem życia. Niektóre kobiety rodziły, inne nie. To są prawdziwe, całkiem niezłe biusty. Trzeba dodać, że te biusty nie podobają się szczególnie dziewczętom. Są wobec nich bardzo krytyczne i to jest niebezpieczne, bo to krytyczne nastawienie dziewczyny mają zapewne także wobec własnych ciał.

M.M.: Czyli jednak Photoshop kształtuje wyobrażenie dziewcząt o samych sobie?

A.D.: Zdecydowanie.

A.J.: Chłopakom zazwyczaj te biusty się podobają. Mówią: „Biust jak biust. Generalnie biust jest dobry”. Piersi budzą pewne…

A.D.: …Pewne rozczulenie.

A.J.: Tak. A także ciepło i życzliwość. Natomiast, odnośnie biustów na billboardach, to ani ten biust tak w rzeczywistości nie wygląda, ani ta pani, ani w ogóle nic z tej reklamy nie jest prawdą. Konfrontujemy młodzież z tym, że nasze ciała wyglądają różnie, że to jest naturalne i dobre, a najważniejsze jest dbać o nie i je lubić.

M.M.: Przeglądając dalej Wasze materiały, jednym tchem wymieniam choroby: rzeżączka, chlamydioza, kłykciny kończyste (O! To jest dobre na dykcję), kiła, opryszczka, grzybica, HPV, HIV. Czy kiedy młodzież słyszy o tych wszystkich chorobach, rzedną im miny?

A.J.: Kłykciny kończyste są dobre na dykcję, a rzeżączka na dyktando (śmiech).

A.D.: Kiedy pytamy, co się może najgorszego zdarzyć przy okazji współżycia, to słyszymy: „Ciąża”. Tyle, że jeśli złapie się wirusowe zapalenie wątroby lub HIV, to jest to coś obciążającego na całe życie. Ciąża ostatecznie może przynieść dużo szczęścia, choroba – nie. Oczywiście, wszyscy młodzi myślą, że są nieśmiertelni. Dlatego pokazujemy im statystyki i mówimy, że mało osób się bada, i że ryzyko jest realne. Wtedy wychodzą z zajęć mniej radośni, niż na nie wchodzili i trochę o to nam chodzi.

M.M.: Czyli pojawia się zrozumienie?

A.D.: Tak, ale nie chciałabym być hura optymistyczna, bo kiedy prowadzimy zajęcia, to widzimy, że młodzież przetwarza informacje, które do nich docierają. Ale realnie, jeśli na 20 osób trójka z nich pomyśli w przyszłości nad konsekwencjami swoich wyborów, to mam poczucie, że zrobiłam kawał dobrej roboty.

A.J.: Trzeba pamiętać, że człowiek w tym okresie jest w dżungli namiętności, to jest żar ciał, dzikość serca (śmiech).

M.M.: Warto pomyśleć wtedy racjonalnie…

A.D.: Oczywiście, aby żądz moc móc zmóc.

M.M.: Czy wiek inicjacji seksualnej obniża się w stosunku do poprzednich dziesięcioleci?

A.J.: Raporty i badania mówią, że się obniża. Ale musimy przyjąć margines błędu, który w tym przypadku polega na tym, że jedne osoby przesadzają i mówią: „Jasne, mam już to za sobą”. A inne, mimo że mają to za sobą, mówią: „Nie, ja to nigdy”.

A.D.: Według badań profesora Izdebskiego, wiek inicjacji seksualnej obniża się, ale nieznacznie.

A.J.: Podczas zajęć podejmujemy też temat tzw. „pierwszego razu”– jak się do niego przygotować, jakie pytania warto sobie zadać, a co ważniejsze, jakich odpowiedzi na nie udzielić. Każdy z nas ma w swoim życiu różne pierwsze razy: skok na bungee, wizyta w parku linowym, pójście do szkoły czy seks. Za każdym razem warto dobrze się do tego przygotować.

A.D.: Jednym z pytań, które są szczególnie ważne w tym kontekście to: czy to się zgadza z moim systemem moralno-etycznym? Bo jeśli rano obudzę się ja, mój partner i wyrzuty sumienia, to taka sytuacja jest do bani. Warto zapytać siebie: czego tak naprawdę chcemy w tej sytuacji i dlaczego?

M.M.: Na koniec opowiedzcie o jednej mocnej sytuacji lub historii, która zdarzyła Wam się podczas zajęć.

A.D.: To, co mnie najbardziej porusza to fakt, że młodzież ogląda dużo pornografii w sieci. Wiemy to, bo pytają nas o to, czy dane zachowanie jest realne, możliwe do zrobienia, podając przykłady żywcem wyjęte z twardej pornografii.

M.M.: Pamiętam, opowiadałyście, że pytano Was, czy można sobie włożyć słoik do odbytu.

A.J.: Oczywiście można. Tylko, po co?

M.M.: Macie wielu przeciwników, którzy mają o Waszych działaniach negatywne opinie, którymi dzielą się w sieci. Jak się do nich odnosicie?

A.J.: Tak to już jest, że mówienie niemądrych, a czasem głupich rzeczy, przychodzi bardzo łatwo (wiem to po sobie). Natomiast powiedzenie czegoś mądrego nie przychodzi już tak gładko. Zachęcamy zatem do tego, aby wejść na stronę Fundacji, zapoznać się z programem i pytać nas, jeśli pojawią się wątpliwości. W dzisiejszym świecie umiejętność samodzielnego myślenia jest bardzo ważna.

A.D.: Zapraszamy do kontaktu: zapytaj@spunk.pl. Zachęcamy do pisania młodzież, rodziców i nauczycieli. Odpowiemy na każde pytanie.

M.M.: Dziękuję za rozmowę.

Tekst powstał przy współpracy z naszym partnerem: 

Pełnego zapisu wywiadu można posłuchać tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *