W zaledwie dwa dni dowiedzieliśmy się o systemie edukacji w Polsce znacznie więcej niż przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Z drugiej strony, to smutne, bo wszystko, co wiedzieliśmy dotychczas, było wiedzą dostatecznie niepokojącą.

Śmierć elektrodzienniczka.

Nie ma sensu się z tego śmiać. Znam kilku programistów. Jestem w stanie sobie wyobrazić, co słyszeli od swoich szefów i na jak “błyskawiczne wczoraj” musieli postawić jedno z kluczowych narzędzi nowoczesnej, polskiej szkoły. W tym czasie MEN tłumaczyło, że to zewnętrzne podmioty mają problem, szkoły pracują zdalnie, nauczyciele łączą się z uczniami i polska edukacja właśnie wstaje z kolan zgodnie z najnowszym rozporządzeniem.

Bardziej dociekliwi zaczęli stawiać pytania o dzieci o specjalnych potrzebach, w opiece psychologicznej, a może i w terapii?  O tereny wiejskie, gdzie bywa, że stacjonarny komputer sprzed dekady pracuje dla wielodzietnej rodziny. Internet tam strasznie tnie. Choć nie ma to znaczenia, bo w miejscowości obok jest już przecież szerokie pasmo – problem, że dostawca usługi wyłączył infolinię “w trosce o klientów”, a następnie internet opuścił także i miasteczko.

#TAKaAkcja – Doceń!

Jak każdy system, edukacja potrzebuje ram, procedur, armii urzędników do pilnowania owych  ram i tomów procedur, które będzie można na podstawie wydanych zaleceń sprawdzać. No i głównego strażnika w postaci ministra, który obecne uosabia cały, edukacyjny majestat naszego państwa. Majestat ten, jak już wiemy, w dość sprawny sposób zbadał, że ponad 90 proc. szkół jest fenomenalnie przygotowanych do pracy zdalnej i w zasadzie, przejście na awaryjny system nauczania w naszym kraju przebiegnie modelowo. Po dwóch dniach informacyjnego bałaganu, w którym jedynie nauczycielki i nauczyciele zachowali odrobinę elementarnego spokoju, system zablokował się sam, ale i w nauczycielach coś pękło. O co tutaj chodzi? Co jest faktycznie kluczowe i ważne? A co nie ma żadnego znaczenia?  

61 proc. nauczycieli i 43 proc. rodziców uważa, że w trakcie zdalnego nauczania nauczyciele nie powinni robić sprawdzianów ani stawiać ocen. Tylko 9 proc. nauczycieli zadeklarowało, że ocenianie bez kontaktu z uczniem nie sprawia im problemu i przebiega sprawnie – wynika z badań dla Gazety Wyborczej. W nauczycielskich grupach zawrzało jeszcze bardziej, kiedy okazało się, że jedyne o czym myśli strażnik systemu, to sprawne przeprowadzenie egzaminów, realizacja podstawy programowej oraz klasyfikacja. W szkołach zaczęto nerwowo wyglądać za kuratoryjnymi kontrolami. Nauczycielom rozesłano do wypełnienia tabelki, sprawozdania i wymagać logowania do narzędzi, które od dwóch dni ledwie łapały oddech. Padły pytania podstawowe:

  1. W jakim celu w tej chwili powinniśmy kogokolwiek oceniać?
  2. Czy procedury egzaminacyjne stoją ponad zdrowiem i elementarną równowagą nas wszystkich? Co jest zatem ich celem?
  3. Do czego w tak kryzysowej sytuacji, potrzebujemy MEN-u?

Na ostatnie z pytań, które w przestrzeni publicznej postawiła Dorota Łoboda, odpowiedź znalazła się błyskawicznie. Otóż, w warunkach, w których na własną rękę, bez wsparcia i pewności, co do uposażeń, nauczycielki i nauczyciele podjęli trud zachowania ciągłości nauczania, nie jest nam MEN potrzebny. Wystarczy nas nie straszyć, docenić pomysłowość i zaangażowanie i dać robić  swoje. Pracujemy zdalnie. Czyli jak?

Nie matura, lecz…

Tymczasem do władz państwowych zaapelował Komitet Nauk Pedagogicznych PAN. W przygotowanym stanowisku mówi się o zaniechaniu przeprowadzania w tym roku egzaminów zewnętrznych: 

„W obliczu aktualnie trwającej i niestety, nasilającej się pandemii COVID-19 pragniemy zaapelować o odwołanie egzaminów zewnętrznych dla uczniów w planowanych lub nawet nieco przesuniętych terminach. Komitet Nauk Pedagogicznych PAN wyraża bowiem pogląd, iż stawką jest tu zdrowie i życie wszystkich obywateli naszego Państwa. (…)

Komitet wyraża przy tym przekonanie, że niezasadna jest alternatywa przeprowadzania egzaminów zewnętrznych w formie e-learningu. Szczególnie niepokojący jest fakt nierównego dostępu znacznej grupy uczniów (szczególnie z mniejszych miejscowości lub mniej zamożnych środowisk) do infrastruktury informatycznej niezbędnej do zdalnego kształcenia i przeprowadzenia egzaminów w obecnej sytuacji kryzysowej.


To bardzo ważny i doniosły głos. Wydaje się, że obecna sytuacja jest dla nas wszystkich dostateczną lekcją. Czekamy na decyzje.


Ja, Nauczyciel

zobacz także: https://www.facebook.com/janauczyciel


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *