O rozwijaniu uważności pisze się i mówi obecnie dużo i mam wrażenie coraz więcej. Coraz szersze grono osób poznaje temat, rozwijają się dyskusje wokół badań, programów, konkretnych praktyk. Jedni wypowiadają się entuzjastycznie, inni sceptycznie. Temat jest żywy, co widać po mnogości publikacji.

Wielu autorów  podkreśla korzyści, jakie można odnieść z udziału w treningu mindfulness:

  • odzyskanie wewnętrznego spokoju

  • lepsze radzenie sobie z trudnymi emocjami

  • poprawa samooceny i akceptacji siebie

  • zwiększenie świadomości ciała i sygnałów wysyłanych przez nie

  • zmniejszenie objawów psychosomatycznych stresu

  • zmniejszenie gonitwy myśli

  • radzenie sobie ze schematami myślowymi i autopilotem.

  • poprawa umiejętności zarządzania uwagą

  • zwiększenie zdolności koncentracji, pamięci i kreatywności

To bardzo długa lista i chętnie się zgadzam z każdym z jej punktów. Mogłabym jeszcze mnożyć potencjalne korzystne zmiany wynikające z treningu mindfulness, ale zastanawiam się, czy to właśnie jest najważniejsze jeśli chodzi o przekaz dotyczący uważności. Z jednej strony bardzo mnie  cieszy zwiększająca się wiedza na temat mindfulness/uważności, bo promowanie mindfulness w naszym społeczeństwie uważam za niezwykle cenne,  ale… mam wątpliwość natury praktycznej. Pytam sama siebie co wynika z coraz powszechniejszej wiedzy o tym czym jest mindfulness, kto i kiedy stworzył jaki program, na czym te programy  polegają, w czym są podobne, czym się różnią od pozostałych treningów uważności i w jaki sposób badania naukowe potwierdzają ich skuteczność lub nie. I niestety – moja wewnętrzna odpowiedź brzmi prosto i jasno – z wiedzy na temat mindfulness nie wynika nic,  co by miało wartość dla mnie jako osoby praktykującej Mindfulness od 2006 roku, uczącej mindfulness od 2009 roku. 

Przez te wszystkie lata przekonałam się i przekonuję się każdego dnia – mindfulness/uważność to jest stan umysłu a nie stan wiedzy czy erudycji. Moc uważności polega na tym, że jest skutecznym, niezawodnym narzędziem zmiany. To narzędzie trzeba owszem poznać, dowiedzieć się do czego służy ale jeśli  ma działać – to każdy powinien sam to uważność na własny rachunek oswoić, wypróbować  i codziennie używać.  Wtedy rzeczywiście zmienia życie. Na pełniejsze, bardziej spełnione, satysfakcjonujące. Jest z nią jak z ciążą – od przeczytania książki z wątkami erotycznymi nie zajdziesz w ciążę. Chyba, że zainspirowana lekturą zaczniesz działać i to bardzo konkretnie.

Tak samo nie staniesz się uważna/uważny od przeczytania kolejnego artykułu czy książki o uważności. Uważam też, że udział w kolejnym wykładzie, webinarze, kursie ma sens tylko o tyle, o ile zainspiruje i zmotywuje Cię do konkretnych działań. I długa lista korzyści z treningu mindfulness podobnie – pięknie się ją czyta, ale… 

Jeśli nie zdecydujesz codziennie wygospodarować przynajmniej 20 minut na to, aby usiąść, skupić się na sobie i zobaczyć co się stanie – zapomnij o wszystkich, nawet najbardziej entuzjastycznych informacjach i opiniach innych osób o wspaniałym wpływie mindfulness na jakość życia.  

Zaręczam, że nawet jeśli to ty napiszesz artykuł albo wielką, mądrą książkę o mindfulness  bez praktyki (co daje się zrobić w dzisiejszych czasach, nawet bez większego trudu) – nie staniesz się od tego nawet trochę bardziej świadomą osobą, uważnie doświadczającą swojego życia.  I właśnie dlatego proponuję Ci konkretne ćwiczenie – chwilę zatrzymania

  1. Pierwsze chwile poświęć na wybranie odpowiedniej pozycji, sprawdź czy jest Ci wygodnie i czy czujesz się stabilnie.
  2. Wyprostuj plecy, ale się nie napinaj, siedź swobodnie.
  3. Jeśli chcesz – możesz zamknąć lub przymknąć oczy.
  4. Zwróć uwagę na ciało i uświadom sobie, jakie teraz odbierasz sygnały z organizmu, może pulsowanie lub mrowienie,  swędzenie albo łaskotanie, cokolwiek. Nic nie musisz z tym robić, po prostu zauważ te wrażenia.
  5. Powoli przekieruj uwagę na oddech. Uświadom sobie, że oddychasz.
  6. Nie zmieniaj rytmu ani głębokości oddechu, po prostu obserwuj swój oddech, taki, jaki jest w tej chwili. 
  7. Zauważ, że gdy wdychasz Twoje ciało się leciutko powiększa a gdy wydychasz – ciało się zmniejsza, co wywołuje nieznaczny ruch całego ciała.
  8. Poddaj się temu ruchowi i podążaj za nim…. oddech za oddechem, chwila za chwilą.
  9. Gdy zdasz sobie sprawę, że twoja uwaga odpłynęła – łagodnie ale stanowczo wracaj do bycia z oddechem. I pozwól mu się kołysać.

Spędź w ten sposób tyle czasu, ile chcesz, ile potrzebujesz. Gdy zdecydujesz się zakończyć ćwiczenie – po prostu otwórz oczy i porusz się. Możesz to ćwiczenie robić samodzielnie zawsze wtedy, gdy poczujesz, że chcesz się zatrzymać i skontaktować ze sobą. Przydaje się ono zwłaszcza w chwilach,  gdy pojawia się naraz wiele absorbujących spraw domagających się Twojej uwagi. To jest pierwszy krok do doświadczenia uważności, jej mocy i wpływu na jakość życia. Może warto nim zakończyć czytanie każdego tekstu o mindfulness…

Małgorzata Jakubczak

Tekst powstał przy współpracy z naszym partnerem:

Małgorzata Jakubczak – pedagożka, specjalistka w zakresie doskonalenia umiejętności psychospołecznych osób dorosłych, z doświadczeniem w systemie doskonalenia nauczycieli. Pracując jako specjalistka w Centrum Metodycznym Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej (Ministerialny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli) w latach 2005-2009 wdrażała autorski program “Porozumienie w szkole” implementujący zasady NVC (porozumienie bez przemocy) do rzeczywistości szkolnej. Nauczycielka mindfulness, certyfikowana w 2009r. Obecnie mentorka i wykładowczyni w The Institute for Mindfulness Based Approaches (IMA). Założycielka i prezes zarządu Polskiego Instytutu Mindfulness, jedynej w Polsce instytucji certyfikującej profesjonalnych nauczycieli mindfulness kursów MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction) i MBCL (Mindfulness-Based Campassionate Living).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *