Czy nadzwyczajne okoliczności wojny nie powinny być impulsem do radykalnej zmiany naszej edukacji?

Należę do pokolenia, które kształcone było w duchu określonego, powojennego (po II WŚ) paradygmatu postrzegania przeszłości: Niemcy i Rosja zdradziły, bo napadły Polskę, a Francja i Anglia zdradziły, bo nie przyszły Polsce na pomoc. Ten edukacyjny paradygmat dawał jednoznaczną odpowiedź na pytanie, jak należy rozumieć przeszłość, ale nie podpowiadał nic w kwestii tego, jak rozumieć przyszłość. Można powiedzieć, iż „zacinał się” na konstatacji, że Anglicy i Francuzi nas oszukali, bo nie przyszli nam z pomocą, a przecież powinni wysłać swoich żołnierzy, aby u naszego boku walczyli za Polskę.

Z pewnością takie porównanie może być dyskusyjne, ale śledząc relacje medialne na temat wojny między Rosją a Ukrainą trudno powstrzymać nasuwającej się analogii. Oczywiście z tą jednak różnicą, że teraz jakoś nie widać, żeby polskie wojsko wkraczało na Ukrainę, by bronić sąsiadów przed zdradziecką napaścią Rosji. Niewątpliwie jest cały wachlarz racjonalnych argumentów (np. Ukraina nie jest członkiem NATO), aby tego nie robić. Ale – jak przypuszczam – wielu Polaków czuje w sercach, co powinniśmy jako kraj podobną napaścią doświadczony uczynić. Z drugiej strony Polacy wiedzą, że z takiej pomocy może wyniknąć jeszcze większa wojna i pewnie dlatego nie wychodzą na ulice, aby skandować za atakiem na Kaliningrad (swoją drogą, ciekawe, jak we wrześniu 1939 rozumowali Francuzi i Anglicy, gdy Niemcy i Rosja napadły Polskę?).

Wbrew pozorom nie interesuje mnie kwestia rozstrzygnięcia tego dylematu. Zajmuje mnie bardziej pytanie, czy nie widzimy właśnie, czarno na białym, jak odrealniony model edukacji powielamy od dziesiątek lat i czy to nie jest najwyższy czas na radykalną zmianę? Nie kwestionuję zasadności kształcenia wzorcowych postaw, ideałów, wśród dzieci i młodzieży, ale czym innym jest kształcenie ideałów, a czym innym utrzymywanie w fikcji, w iluzji.

Od lat narzekamy na jakość polskiej edukacji – rodzice narzekają na nauczycieli i ich poziom przygotowania do zawodu, nauczyciele z kolei narzekają na wynagrodzenie i warunki pracy itd., itd…

Ale czego się spodziewaliśmy, skoro naszym ideałem nauczyciela była „siłaczka” – tyraj za grosze, pracuj po godzinach za darmo, pozwól, żeby ciebie wszyscy poniżali, zaniedbaj własną rodzinę, a za zarobione pieniądze kup wyposażenie do szkoły, bo przecież w szkole nie ma środków na zakup pomocy dydaktycznych.

Teraz rozpoczyna się bezrefleksyjna narracja o zwiększaniu wydatków na obronę (których, co do zasady nie kwestionuję), ale moim zdaniem przygotowanie państwa na wojnę i zapobieganie wojnie leży przede wszystkim w szeroko rozumianej nowoczesnej edukacji.

Jarosław Marek Spychała

Jarosław Marek Spychała jest wykładowcą Collegium Civitas i uniwersytetu w Konstancji, twórcą filozoficznej metody edukacyjnej LEGO-LOGOS, autorem m.in. książki „Jaskinia. Droga rebeliantów”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.