W ciągu ostatniego roku, a zwłaszcza w czasie kryzysu pandemicznego, przeciętny użytkownik internetu mógł bardziej niż kiedykolwiek na własne oczy doświadczyć prawdy, którą rzekomo wypowiedział Stanisław Lem, polski futurolog, filozof i autor powieści science-fiction: „Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie zajrzałem do internetu”.

Idiotów jest wysyp, występują oni po obu stronach każdego lustra. Przykładowo, ci, którzy chcą się szczepić są idiotami, ponieważ nie dostrzegają spisku Billa Gates’a i przemysłu farmaceutycznego, a ci, którzy nie chcą się szczepić, są idiotami, ponieważ dają się manipulować pseudoautorytetom, które żerując na ich potrzebie wyjątkowości podsyłają im swoje teorie w nadziei na miliony lajków i konwersję tychże na sprzedaż swojej najnowszej, rewelacyjnej książki, podcastu czy mieszanki ziołowej leczącej wszystko. Słowem – wszyscy jesteśmy idiotami.

Niemniej jednak, faktycznie obserwujemy w Polsce niepokojący wzrost i radykalizację sentymentów antyszczepionkowych i spiskowych. Nawet na grupach nauczycielskich każdy post poruszający tematykę szczepionek wywoływał kłótnie, które przykro było czytać i moderować. Okazuje się, że skala i zasięg dezinformacji są większe niż wielu z nas dopuszczało. 

źródło: https://bezprawnik.pl/teorie-spiskowe-polska

Pięć lat temu antyszczepionkowcy to był skrajny margines, kilku wariatów, którzy nie rozumieją za bardzo o co chodzi w nauce, czy medycynie. Dziś o słuszność szczepień kłóci się każdy z każdym, i niemało „sceptyków” wśród samych nauczycieli. 

Gdzie popełniliśmy błąd?

W związku z ogromnym wzrostem liczebności grup antyszczepionkowych, foliarskich, płaskoziemczych i innych podobnych, powstaje pytanie – gdzie tkwi błąd?  Dlaczego przy powszechnym dostępie do informacji zamiast lepiej, jest gorzej? My również, jako nauczyciele, podobnie jak wiele innych grup ludzi, od których oczekuje się, że będą wiedzieć lepiej, powinniśmy kolektywnie zadać sobie pytanie o to, jak mogliśmy zbudować tak nieefektywny system kształcenia, który produkuje tak dużą grupę ludzi, dla których argumenty emocjonalne są przeszkodą w zrozumieniu prostych zależności, których błędy poznawczo-logiczne zaczynają zagrażać rozwojowi społecznemu i cywilizacyjnemu? “Polacy najmocniej w Europie wierzą w teorie spiskowe.”[2] – Przecież nie o to nam chodziło…

Odpowiedź nie jest prosta 

Prawdopodobnie było to nieuniknione, ponieważ w rozumieniu ewolucyjnym pod względem naszej fizjologii. w dalszym ciągu jesteśmy jedynie dosyć rozgarniętymi bezsierściowymi małpami w butach. Nasze mózgi są zbudowane w ten sposób, że priorytetyzują odruchy układu limbicznego odpowiedzialnego za emocje, a nie bardziej złożone konstrukty kory przedczołowej odpowiedzialnej za myślenie racjonalne i abstrakcyjne. Dlatego właśnie nagłówki wywołujące poczucie zagrożenia poprzez sugerowanie spisku na nasze życie, zdrowie czy wolność, najlepiej na żółtym lub czerwonym pasku, wielu z nas wyłączają myślenie. Przyjmując taki punkt widzenia, być może rozwiązaniem byłyby właśnie masowe, obowiązkowe szczepienia zmieniające nasze DNA na bardziej przypominające genotyp istoty rozumnej? Pomijając fakt, że szczepionki, nawet te mRNA nie zmieniają genotypu, takich technik nauczyciele jeszcze się nie nauczyli, chociaż podobno można już sobie zamówić zestawy do samodzielnej edycji genów metodą CRISPR. [3] Może MEiN powinien nam więc takie zakupić?

Wracając do tego, dlaczego nie udaje się nam zachowywać racjonalnie w tak ważnych sprawach, to oczywiście winą należy też obarczyć Internet. Internet przyszedł nagle. W skali rozwoju cywilizacji, zmiana ktora nastąpiła w ciągu ostatnich piętnastu lat jest oszałamiająca. Poważnie. Oczywistym jest też, na co również wskazywał Stanisław Lem, że nie byliśmy na to przygotowani. Nasze mózgi, obarczone atawizmami kiedyś przydatnymi gadom czy rybom, mogą w takiej sytuacji wytworzyć różne groteskowe twory, jak na przykład „foliarzy” czy ludzi, którzy jedzą mydło, bo jakiś guru nagrywający filmiki w swoim garażu przekonał ich, że zapewnia ono łaskę wewnętrznego oczyszczenia i przy okazji dodaje bonus – +20 do wyjątkowości. Problem jest oczywiście globalny – doszło do tego, że nawet obywatele zaawansowanego cywilizacyjnie kraju, jakim jest USA muszą się wstydzić, gdy ich prezydent sugeruje na konferencji prasowej, że skoro koronawirusa niszczą środki dezynfekujące, może naukowcy opracują na tej bazie jakiś zastrzyk. Słowem, nie byliśmy na to przygotowani.

Aby móc się do tego przygotować, musielibyśmy mieć mądrych ludzi na ważnych stanowiskach, którzy widząc perspektywę szerszą, niż następne wybory, i posiadając narzędzia takie, jak: Ministerstwo Edukacji Narodowej, kuratoria oraz ogólnokrajową sieć szkół, mogliby opracować plan “narodowych szczepień przeciwko oszołomstwu” (NSPO), by było ono bardziej odporne na dezinformację. Niestety, na ważnych stanowiskach obecnie trudno uświadczyć wizjonerów, zwłaszcza jeżeli mówimy o Ministerstwie Edukacji i Nauki. 

źródło: https://www.euroweeklynews.com
źródło: https://www.euroweeklynews.com

Ministerstwo Nowotwór Edukacji i Nauki

Świat zmienia się szybko i będzie się zmieniał jeszcze szybciej. Centralnie zarządzana oświata nie jest w stanie za tymi zmianami nadążyć. Zanim bowiem dokonają się odpowiednie analizy, zanim spłyną do odpowiednich gremiów, zostaną przez nie przetrawione i przekształcone na wnioski, a te przekute na ustawy, zatwierdzone, podpisane, przetworzone na podstawę programową, z której powstaną zatwierdzone podręczniki, a nauczyciele zaczną ich używać, rzeczywistość zdąży się już zmienić na wielu poziomach. Podobnie jak skład osobowy ministerstwa i parlamentu. A nowa ekipa zablokuje lub odwróci działania poprzedniej. Tak pojmowana organizacja oświaty jest więc jej główną chorobą. Bezwładność szkoły spowodowana przez przywiązanie rządzących Polską ludzi do centralnego nią sterowania toczy polskie szkolnictwo niczym nowotwór. Nie jest to nowotwór złośliwy, choć w ostatnich latach i tej złośliwości nie brakowało. To nowotwór w najlepszym wypadku leniwy. Niemniej jednak równie wyniszczający. Wystarczy skonkludować, że cokolwiek do tej pory działo się w edukacji, włączając w to szczególnie działania MENu przez ostatnie 5 lat, były to działania pozorowane. W obliczu tak poważnej zmiany cywilizacyjnej jaką spowodowała powszechna dostępność internetu w smartfonach za 300 zł, zaniedbanie edukacji to grzech karygodny.

Stracone szanse

I co dalej? Czy jest nadzieja, czy też wkrótce pochłonie nas wojna domowa, która zakończy się epidemią czegoś na co powinniśmy się byli zaszczepić, ale wpadliśmy w dziwny lęk i wybraliśmy chorobę? Czy może właśnie szkoła i szkolnictwo przyniesie ocalenie? Przyjrzyjmy się momentowi, w którym na szkole wymuszono wejście w świat cyfrowy, czyli nauczanie zdalne w czasie kryzysu pandemicznego. Czy wizjonerzy w Ministerstwie chwycili okazję i ochoczo, pewnym krokiem prowadzili szkołę ku przyszłości? A jakże! Minister Morawiecki z mądrą miną używa (błędnie) pojęcia „edukacja hybrydowa”, więc musi się na czymś tam znać, czyż nie? No, właśnie okazuje się, że nie.  Okres nauczania zdalnego, oraz sposób w jaki urzędnicy MEN okaleczyli ideę edukacji hybrydowej, sprowadzając ją do naprzemiennego powielania modelu pruskiego w trybie zdalnym i stacjonarnym, są najlepszym prognostykiem tego, co nas czeka. 

W głowie ministra Czarnka szkoła nadal jawi się jak taśmociąg, gdzie wiedza jest mozolnie wtłaczana w mózgi uczniów tysiącami mikroczynności wykonywanych w czasie rzeczywistym przez wszechwiedzącego (i pamiętajmy – pracującego dla idei) nauczyciela, bez którego uczeń pozostałby pustym, bezradnym głuptaskiem, który ani nie wiedziałby jak zdobyć potrzebną mu wiedzę, ani nie wiedziałby jakiej wiedzy mu potrzeba, więc każda minuta bez kontaktu z wszechwiedzącymi będzie minutą straconą. Stąd jego stwierdzenie, że oczywistym jest, że w ciągu 30 minut nauczyciel przekaże mniej wiedzy, niż w ciągu 45, dlatego łaskawie obetniemy wymagania na egzaminach. 

żródło: https://www.teachwire.net/news/education-isnt-just-a-conveyor-belt-for-the-job-market
żródło: https://www.teachwire.net

Pomimo obietnic stworzenia “naszej własnej platformy e-learningowej”, nadal mamy do dyspozycji jedynie e-podręczniki, i narzędzia obcych firm, jak Google, czy Microsoft. Nie ma nikogo, kto próbowałby pokierować edukacją, której priorytetowym celem powinno być przygotowywanie ucznia do tego, że  przyszłość już nastała. Jedyne co się robi, to dorzuca do lektur dzieła papieża Polaka, bo to i polskie i katolickie, czyli z gruntu dobre. Na pewno też dużo czasu poświęca się pilnowaniu aby nauczyciele przepracowali każdą minutę z pensum, którego się zazdrości, nawet jeżeli jest to praca bezsensowna.

MEiN i jego zbrojne ramię – kuratoria – szkodzą naszym uczniom i nauczycielom na wiele sposobów. Są to między innymi:

  • Zalewanie nauczycieli i dyrektorów ogromem biurokracji, przez co nie mają czasu na pracę z młodym człowiekiem, który potrzebuje wsparcia i przewodnictwa.
  • Cięcie kosztów na edukację, co zwiększa liczebność klas do poziomu, w którym nie może być mowy o relacji czy indywidualizacji
  • Przeładowanie podstaw programowych i zatwierdzanie podręczników, które swoją obszernością powodują szaleńczy pośpiech, uczenie pamięciowe wykluczające krytyczne myślenie, wymuszające zadawanie prac domowych, co przenosi dużą część obowiązków jakie powinna spełniać szkoła na rodziców i uczniów.
  • Tragiczne zaniedbania w obszarze dostosowywania wiedzy i sposobów kształcenia do potrzeb nowoczesnego społeczeństwa, co powoduje nieumiejętność samodzielnego poszukiwania informacji i weryfikowania ich prawdziwości (co z resztą jest na rękę rządzącym)

Podsumowując, chyba nie doczekamy się w tej kadencji liftingu oświaty. Będzie pudrowanie trupa, odcinanie zgniłych kawałków, żeby za bardzo nie cuchnęło. I pilnowanie, żeby nadal miał na gołych żebrach przypiętego orzełka na czerwonym tle.

Powikłania pochorobowe

Wracając do problemu dezinformacji, przejście tej choroby, jaką jest 12 lat systemowej tresury, pozostawia po sobie trwałe ślady. Jednym z nich jest właśnie zwiększona podatność statystycznego Polaka na dezinformację i manipulację. można wymienić trzy mechanizmy powikłań:

  1. Jeżeli w polskiej szkole nie ma czasu na swobodną dyskusję, a odpowiedzi ucznia są oceniane wg jedynie słusznego klucza opracowanego w MEN, a więc do myślenia krytycznego wręcz się zniechęca, i jeżeli praca z antycznym tekstem w imię budowania postaw patriotycznych zajmuje czas, który mógłby być poświęcony rozwijaniu umiejętności samodzielnego poszukiwania informacji oraz weryfikowania ich prawdziwości, nie należy się dziwić, że nie wszystko rozumiemy (np. jak działają szczepionki). 
  2. Jeżeli do tego faworyzuje się wiedzę encyklopedyczną, faktografię i naukę pamięciową, ponieważ te najłatwiej zmierzyć i podać w formie cyfry w odpowiedniej rubryczce, nie należy się dziwić, że mało kto wyniósł ze szkoły narzędzia, które dadzą mu odporność na naukowo brzmiące bzdury. 
  3. Jeżeli wreszcie młody człowiek poddany jest przez 12 do 18 lat krytycznej ocenie z naciskiem na popełniane błędy, okraszonej sarkazmem sfrustrowanego nauczyciela, który zamiast realizować ideały pedagoga stał się urzędnikiem państwowym, trudno się dziwić, że wybiera teorie spiskowe, ponieważ dają mu one szansę poczuć się w końcu mądrzejszym od „autorytetów”, które go gnębiły przez tyle lat, i odbić sobie za lata bycia przez nie poniżanym. Atmosfera kontroli i nieufności jaka panuje w polskich szkołach, połączona z brakiem wsparcia psychologicznego dla uczniów, powodują, że po latach opresji młody człowiek ma poważne ubytki na samoocenie, i z czasem zaczyna je odreagowywać. Niektórzy zostają wtedy politykami, inni negują wszelkie autorytety, a najchętniej naukowe.


A chciałbym podkreślić, o ile jeszcze nie jest to dla Ciebie, czytelniku, jasne, że
podatność na dezinformację w erze informacyjnej jest największym zagrożeniem dla nowoczesnych społeczeństw.

źródło: https://thehill.com
źródło: https://thehill.com

Jak góra nie może…

I dlatego w obecnym klimacie politycznym prawdziwe zmiany w edukacji będą musiały zachodzić od dołu. Powstaje wiele inicjatyw oddolnych, mających na celu reanimowanie dogorywającego szkolnictwa. Tworzą się grupy nauczycieli innowacyjnych, informatycznie świadomych, ludzie się kształcą, i pomagają kształcić się innym. Powstają też narzędzia. Na przykład fundacja Ja, Nauczyciel we współpracy z partnerami opracowuje własne rozwiązanie dla polskiej edukacji – nowoczesną platformę e-learningową Eurudyta, która może wesprzeć edukację prawdziwie hybrydową, i pomóc zapobiec dalszej degradacji systemu oświaty. 

Szczepionka

Wprowadzenie rozwiązań hybrydowych, czyli mądrze zaprojektowanych narzędzi informatycznych wspierających i uzupełniających nauczycieli, jest ważnym punktem programu  NSPO (Narodowych Szczepień Przeciw Oszołomstwu). Jest to szczepionka przeciw nowotworowi centralizacji, czyli przeciw bezwładności instytucjonalnej. Hybrydyzując pracę polskiego nauczyciela będziemy mogli w końcu dać możliwość naszym dzieciom i młodzieży uzyskiwać rzetelną wiedzę na warunkach które są optymalne dla nich, nie dla kontrolera państwowego, rozwijać swoje pasje i zainteresowania w tempie dostosowanym do ich możliwości, wbrew działaniom centrali, czyli Ministerstwa Edukacji. 

Grafika - Inka Ilasz
Grafika – Inka Ilasz

 

Oddanie edukacji w ręce nauczycieli, dyrektorów, uczniów i rodziców może się odbyć dosyć szybko i łatwo poprzez stworzenie dla nich wspólnego ekosystemu, w którym mogliby prowadzić interakcję w czasie rzeczywistym. Ta interakcja to nie tylko relacje między tymi czterema grupami, ale również pomiędzy nimi i materią edukacji, czyli treściami i procesami dydaktycznymi. Taki ekosystem zbudować można właśnie wprowadzając dobrze zaprojektowaną platformę do edukacji hybrydowej. To jest jedyne rozwiązanie, które pozwoli w stosunkowo łatwy, szybki i w miarę tani sposób zaszczepić polską szkołę zmieniając jej DNA i powodując jej błyskawiczną ewolucję. 

Powrót do zdrowia

Edukacja hybrydowa, rozumiana jako inteligentne włączenie narzędzi informatycznych w proces dydaktyczny na każdym jego etapie, nie jest jedynie modą, “ponieważ wszystko teraz jest w chmurze”. Jest logiczną próbą wykorzystania wszystkich narzędzi jakie mamy w celu sprawienia by nasze cele były osiągane skuteczniej i najlepiej jeszcze przy mniejszym wysiłku. Tak się przecież konstruuje narzędzia dla edukacji – dlatego jest Genially, Quizlet, czy Kahoot, i dlatego powstaje Eurudyta. Narzędzie tego typu jest więc szansą na to, by dać nauczycielom pole do realizowania swojej misji z maksymalną skutecznością, zamiast realizowania procedur urzędniczych, co z misją nauczyciela ma niewiele wspólnego. Jeżeli na przykład przyjmiemy za cel odciążenie nauczycieli i dyrektorów z ogromu czynności biurokratycznych, które powodują, że setki godzin są marnowane na odpytywanie, kartkówki, sprawdziany, czas, który nauczyciele mogliby spędzić na rozwijaniu relacji międzyludzkich, to narzędzia do edukacji hybrydowej mogłyby w przeciągu dwóch lat naprawić wiele ze szkód, jakie w polskiej edukacji poczyniły MEN i kuratoria w swoim pragnieniu rozliczania nauczycieli czy dyrektorów z efektów ich pracy. 

Żeby to zobrazować, pozwólcie, że wytłumaczę jedną z najważniejszych ról, jakie narzędzie informatyczne może spełniać w szkole. Jeżeli dobrze zaprojektowana platforma e-learningowa taka jaką tworzymy w Ja, Nauczyciel, zostanie włączone na stałe do procesów dydaktycznych w szkole, czyli praca ucznia będzie się odbywać w pewnej w miarę stałej proporcji z wykorzystaniem tejże platformy, praca ta będzie mogła być poddana analizie algorytmami, czy rozwiązaniami sztucznej inteligencji po to, aby “nakarmić system cyferkami” (MEiN żywi się głównie cyframi), a nauczyciel będzie mógł się skupić na czymś innym, niż odpytywanie, przeprowadzanie i sprawdzanie kartkówek i sprawdzianów, ponieważ dostęp do statystyk ucznia i ich analizy może uzyskać poprzez swój smartfon czy komputer. 

O ile nie możemy na chwilę obecną zrezygnować z ocenomanii i procentomanii, to możemy tę kwestię ogarnąć skryptami komputerowymi, a nauczyciele naturalnie powrócą do roli przewodnika, doradcy, życzliwego pomocnika, partnera w projekcie,  czy przyjaznego sąsiada. W sytuacji, w której pomiar w dalszym ciągu ciąży na osobie pierwszego kontaktu, jakim jest nauczyciel dla ucznia, obecnie jest on głównie kontrolerem i policjantem. Drugą ważną przyczyną, dla której pewna proporcja procesów edukacyjnych powinna być realizowana narzędziami TIK, jest to, że w obecnych czasach tak właśnie wygląda prawdziwe życie. Niemal wszyscy fachowcy używają Internetu, a w szkole jakoś wymuszamy analogowe wkuwanie, “bo musi boleć”. 

Ponadto, ucząc się w chmurze, już na wczesnym etapie nauczyciele, ale przede wszystkim sami uczniowie, mogą się nawzajem uczyć odróżniać wiarygodne źródła od clickbaitów, przy okazji tworząc struktury współpracy (peer-learning) i poznając efektywne narzędzia do pracy zespołowej. Brak umiejętności współpracy jest jedną z głównych słabości polskiego pracownika. Jeszcze gorzej wypadamy jeśli chodzi o umiejętność, otwartość na pracę w zespołach zróżnicowanych wiekowo. “Wśród ankietowanych od 18 do 24 roku życia otwartość na pracę w wielopokoleniowym zespole jest najmniejsza – sięga 60%” [4]. W obecnym systemie nie ma na to miejsca, ponieważ dzielimy uczniów na klasy według wieku, i oddzielamy ich od siebie. Platforma hybrydowa, nie ma takich ograniczeń, i dlatego może ona pomóc wprowadzić ten bardzo niedoceniany element na każdym etapie edukacyjnym.

System potrzebuje technologiczno-informatycznego egzoszkieletu aby móc odzyskać kontakt ze światem zewnętrznym. Takim egzoszkieletem, stanowiącym cyfrową magistralę łączącą klasyczną szkołę ze światem, który coraz bardziej istnieje w chmurze obliczeniowej, może być tylko oddolnie zbudowana platforma hybrydowa. Być może to i dobrze, że nie robi tego MEN – z pewnością centralnie sterowane narzędzie cechowałaby taka sama bezwładność i korupcja jakimi cechuje się istniejący system. Dlatego w obliczu celowych zaniedbań polskich rządów, musimy połączyć siły, i sami zbudować narzędzia, dzięki którym będziemy mogli wyrwać polską szkołę z marazmu w jakim tkwi od lat. 

Nie pytaj…

Nie pytaj, co społeczeństwo może zrobić dla Ciebie – bądź częścią zmiany i uczestnicz. Współuczestniczyć możemy na różne sposoby. Na przykład gromadząc się w grupach Facebookowych takich jak Ja, Nauczyciel (51 tysięcy członków), możemy być blisko miejsc, w których powstają nowe pomysły, uczyć się ich i inspirować, a nawet wspierać je własnymi, bo przecież nasza różnorodność stanowi o naszym potencjale kreatywnym. I jeżeli trudno Tobie, czytelniczko/czytelniku, zobaczyć w jaki sposób możesz wnieść swój wkład w rozwój społeczeństwa, pozwól, że podpowiem kilka rzeczy.

Jedną z nich, to uczestnictwo w ankietach i sondażach, które są na grupach przeprowadzane. Zajmuje to zwykle 5 do 10 minut, i strasznie nie boli. Te ankiety są czasami potrzebne do prac magisterskich przyszłych młodych nauczycielek i nauczycieli, i jeżeli dostaną oni rzetelne, reprezentatywne dane od środowiska, będą oni mogli skuteczniej w nim funkcjonować. Ankiety i sondaże są czasem również przeprowadzane przez już istniejące ośrodki, na przykład przez dział badawczy Fundacji Ja, Nauczyciel, prowadzącej grupę o tej samej nazwie, jak i serwis internetowy, w którym obecnie się znajdujesz.

Drugą kwestią jest natychmiastowe przeszkolenie w rozpoznawaniu dezinformacji, bo nam po prostu nie wypada dać się ciągle nabierać, oraz wspieranie inicjatyw związanych z weryfikacją faktów czy źródeł (fact-checking). Nauka rozpoznawania najczęstszych metod manipulacji oraz sposobów na weryfikację źródeł, nabycie zdrowych nawyków jest kwestią przeczytania kilku poradników i można dzieki nim nabyć odporność w stosunkowo szybkim czasie.

Ważne jest również wspieranie inicjatyw, które skupiają się wokół edukacji hybrydowej, ale tej dobrze pojętej. Powstają aplikacje, ludzie piszą skrypty i programy, organizują cyfrowe biblioteki, lub tak jak fundacja Ja, Nauczyciel, budują kompleksową platformę do edukacji hybrydowej, która może jednocześnie pomóc walczyć z dezinformacją teraz, i zaszczepić przyszłe pokolenia uzdrawiając sam system edukacji.

www.ja-nauczyciel.pl
www.ja-nauczyciel.pl

Apel

Drogi czytelniku, Droga czytelniczko!

Jeżeli rozumiesz poruszone powyżej kwestie, i zastanawiasz się jak możesz sam/sama pomóc, zapraszamy pod ten adres: www.patronite.pl/eurudyta – możesz osobiście przyłączyć się do naszego ruchu na rzecz poprawy jakości polskiej edukacji, i przyczynić się do oddolnej jej przemiany.

Dariusz Sochacki

Więcej na temat edukacji hybrydowej można przeczytać również u nas:

NAUCZANIE HYBRYDOWE

HYBRYDOWA EDUKACJA – KOMPONENT CYFROWY

PATRONITE – EURUDYTA

Przypisy:

1.https://bezprawnik.pl/teorie-spiskowe-polska

2. https://wyborcza.pl

3. Serial Netflix – Unnatural Selection (Selekcja Nienaturalna)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *