Agresja w szkole nie jest zjawiskiem nowym.  Występuje na wszystkich szczeblach edukacji nie wyłączając przedszkola. Nie dotyka jednak wszystkich  w tym samym stopniu. Młodsze dzieci częściej padają ofiarą agresji, niż ich starsi koledzy, a chłopcy są bardziej narażeni na przemoc ,niż dziewczęta. Nie bez znaczenia są tu tez cechy osobowościowe, relacje dziecka z rówieśnikami, czynniki rodzinne, środowiskowe, a przede wszystkim reakcja kolegów i dorosłych na przejawy przemocy zarówno fizycznej jak i psychicznej.


Dla nas, nauczycieli, ale również rodziców, ważne jest, żeby klarownie przedstawiać sytuację: NIC NIE USPRAWIEDLIWIA PRZEMOCY! Nawet jeśli dręczyciel stara się obwiniać ofiarę i tłumaczyć swoje zachowanie tym, że został sprowokowany, to w zawsze w przypadku typowych ofiar rolę inicjatora pełni dręczyciel, nigdy ofiara. Co więcej, badania wskazują, że bierne ofiary cechuje zazwyczaj postawa podporządkowania wobec innych oraz brak asertywności (Schwartz, Dodge, & Coie, 1993). Warto wspomnieć tu również o szczególnym przypadku ofiary, czyli o ofierze prowokującej Ofiary prowokujące jednocześnie są regularnie ofiarami prześladowań, ale też systematycznie stosują agresję wobec innych uczniów i znajdują się niejako poza schematem ról, który występuje zazwyczaj. (Salmivalli & Nieminen, 2002).

Zdecydowana większość uczniów pełni rolę świadków. Gdyż warto pamiętać, że agresja szkolna zawsze ma grupowy charakter i uwikłani są w nią nie tylko agresor i ofiara, ale również inni uczniowie czy niestety i nauczyciele oraz  inni pracownicy szkoły (Kochenderfer-Ladd & Troop-Gordon, 2010).  W typologii Salmivalli są to 4 role: asystenci, wspierający, obrońcy i niezaangażowani obserwatorzy(Salmivalli & Voeten, 2004). Asystenci to osoby czynnie wspierające napastnika, na przykład pilnujące, żeby nauczyciel nie widział ataku, albo uzasadniające akt agresji przed innymi. Wspierający zagrzewają werbalnie do agresji, jednak ich aktywność na rzecz napastnika jest mniejsza niż asystentów agresora. Niezaangażowani obserwatorzy nie podejmują właściwie żadnych działań, mogą być gapiami albo potencjalnymi obrońcami. Ci pierwsi lubią patrzeć na przemoc, albo nie lubią ofiary lub też uważają , że powinna zostać ukarana i choć bezpośrednio nie zachęcają do dręczenia ofiary, oczekują, że tak właśnie się stanie.  Potencjalni obrońcy natomiast współczują ofierze, ale sami nie zainicjują żadnego działania, są  jednak skłonni  pomóc ofierze jeśli ktoś zainicjuje akcję.

Niestety w rolę niezaangażowanych obserwatorów z grupy drugiej czasem wcielają się nauczyciele, którzy bagatelizują akty przemocy, albo ich starania obijają się gdzieś o mur. Kilkanaście lat temu, gdy byłam na szkoleniu z przeciwdziałania przemocy  w szkole, specjalista, profesor pedagogiki,  pracujący wiele lat jako metodyk oraz konsultant przy ministerstwie na powtarzające się z sali pytanie: jak realnie i skutecznie przeciwdziałać przemocy i jak reagować w chwili agresji powiedział:  „przecież w szkołach zajmujemy się metodyką pracy z normalnymi uczniami, a nie z patologią, takie jednostki są w ośrodkach, a jeśli nauczyciel nie wypracował sobie metod  by poradzić z rozbrykanym dzieckiem, to co robi w szkole?!” Czy tu potrzebny jeszcze jakoś komentarz?

Generalnie agresja i przemoc w szkole jest problemem złożonym i niezwykle trudnym do rozwiązania, jeśli nie ma całego łańcucha osób, które współpracują, lub chociaż podejmują próbę współpracy, to nie ukrywajmy sam nauczyciel może tyle co nic. Dręczenie szkolnie nie mija samo, agresor sam z siebie nie zaprzestaje przemocy, gdyż najczęściej czerpie z tego satysfakcję, buduje to jego ego i pozycję w grupie, albo po prostu jest to jedynie znany mu skuteczny schemat działania.  Przemoc ta jest zawsze działaniem intencjonalnym, nigdy nie dzieje się przez przypadek, „niechcący”, nie jest żartem, który wbrew chęciom inicjatorów przekształcił się w proces krzywdzący innych uczniów. Nie oszukujmy się, napastnicy  doskonale zdają sobie sprawę z cierpienia ofiary, bo  jest ono zamierzonym skutkiem ich działań, chociaż nie zawsze jest jednocześnie ich głównym celem.  Celem jest kontrola nad rówieśnikami, a w dalszych krokach nad nauczycielami, rodzicami ofiar, a czasem i całym systemem szkolnym, który bezradnie rozkłada ręce. 

Co robić w takiej sytuacji? Krok pierwszy: zawsze zawiadamiać cały łańcuch: pedagog, psycholog (jeśli jest), wychowawca, dyrekcja, rodzice, policja. W ramach kroku pierwszego w szkole przeprowadzane są wszystkie standardowe działania, Niestety, kierunkowa pomoc psychologiczno – pedagogiczna może być udzielana uczniowi m.in. z powodu zaburzeń zachowania lub emocji bez orzeczenia poradni, ale tylko po uzyskaniu zgody rodzica. W związku z tym w sytuacji, gdy w szkole jest zatrudniony specjalista (w szczególności pedagog lub psycholog), dyrektor powinien poinformować rodziców ucznia o potrzebie objęcia dziecka pomocą psychologiczno – pedagogiczną i zapytać o zamiar skorzystania z niej – § 2 ust. 2 pkt 4, § 3, § 23 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z 09.08.2017 r. w sprawie zasad organizacji i udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach i placówkach. Analogiczną pomoc należałoby zaproponować rodzicom dzieci pokrzywdzonych i ewentualnie będących świadkami pobicia nauczyciela. 


Kiedy rodzice agresora nie współpracują lub też współpraca jest pozorowana należy bezzwłocznie uczynnić krok drugi: o  agresywnych zachowaniach ucznia i braku zamiaru poddania dziecka badaniom w poradni psychologiczno – pedagogicznej, należy niezwłocznie poinformować sąd rodzinny, który jest uprawniony do wydawania zarządzeń w sytuacjach zagrożenia dobra dziecka, w tym do zobowiązania małoletniego do określonego postępowania (np. do właściwego zachowania w szkole) oraz rodziców do określonego działania, np. do współpracy ze szkołą, poradnią psychologiczno – pedagogiczną lub inną instytucją – art. 109 § 1 i § 2 pkt 1 ustawy z 25.02.1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Dziecko, które nie ukończyło 17. roku życia, nie ponosi odpowiedzialności karnej za naruszenie nietykalności cielesnej lub średni czy lekki uszczerbek na zdrowiu oraz odpowiedzialność ta nie jest przenoszona na rodziców – art. 10 § 1 ustawy z 06.06.1997 r. – Kodeks karny – dalej k.k., w związku z tym policja lub prokurator nie będą przeciwko niemu prowadzili postępowania karnego. Wobec ucznia mogą zostać zastosowane przez sąd rodzinny ustawowe środki w razie ustalenia, że dziecko przejawia demoralizację, a w związku z tym szkoła powinna przekazać sądowi wszelkie dowody zebrane w związku z agresywnymi działaniami ucznia, przejawiającymi się w pobiciu innego ucznia oraz nauczyciela, np. notatki służbowe, dane osobowe świadków – art. 4 ustawy z 26.10.1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich. W ten sposób dyrektor wywiąże się z ustawowego obowiązku podjęcia działań na skutek stwierdzenia naruszenia uprawnień nauczyciela jako funkcjonariusza publicznego – art. 63 ustawy z 26.01.1982 r. – Karta Nauczyciela w zw. z art. 222 § 1 k.k. Oprócz sądu rodzinnego o sprawie powinien być poinformowany kurator oświaty, który może podjąć odpowiednie kroki. Wszystkie te sprawy należą do obowiązku dyrektora szkoły i zazwyczaj są rozpatrywane przez wyższe organy w trybie pilnym, aby dbać o bezpieczeństwo uczniów i ich rodziców. 


Krok trzeci należy tu już do sądu, który może takiego ucznia przenieść do szkoły, w której tok nauczania i wychowawcy będą dostosowani do jego zachowania i potrzeb lub do ośrodka. Sąd rodzinny może także skierować dziecko na przymusową terapię lub objąć rodzinę dodatkową pomocą specjalnego opiekuna. Dyrektor nie może sam skreślić niepełnoletniego realizującego obowiązek szkolny, (art. 68 ust. 3 w zw. z ust. 2 ustawy z 14.12.2016 r. – Prawo oświatowe). Może zasugerować rodzicom zmianę szkoły lub zwrócić się do kuratora oświaty o przeniesienie ucznia do innej szkoły. Konieczne byłoby przy tym wykazanie uzasadnionego przypadku takiego przeniesienia, czyli w szczególności braku możliwości zapewnienia bezpieczeństwa innym uczniom (art. 68 ust. 3 p.o.). Przeniesienie do innej klasy to jedynie przesunięcie problemu. Skuteczne jeśli agresor miał wyjątkowe poparcie wdanej grupie, lub ofiarą był jeden konkretny uczeń.

Oprócz sądu rodzinnego o sprawie powinien być poinformowany kurator oświaty, który może podjąć odpowiednie kroki. Wszystkie te czynności należą do obowiązku dyrektora szkoły i zazwyczaj są rozpatrywane przez wyższe organy w trybie pilnym, aby dbać o bezpieczeństwo uczniów i ich rodziców, ale my nauczyciele jesteśmy pierwszym ogniwem. 

Beata Wermińska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.