Polscy 15-latkowie w badaniach PISA rozbili bank osiągając najlepsze wyniki w historii. Średni wynik polskich uczniów w rozumowaniu w naukach przyrodniczych to 511 punktów. Lepsze rezultaty w Europie osiągnęła tylko Estonia – 530 punktów i Finlandia – 522 punkty. Najlepszy wynik na świecie uzyskały Chiny – 590 punktów. Ostatni rocznik gimnazjum fenomenalnie poradził sobie z matematyką i naukami przyrodniczymi. Nasi uczniowie nie tylko wiedzą, ale potrafią ze zdobytej wiedzy korzystać!

Programme for International Student Assessment – PISA –  organizuje międzynarodowe konsorcjum nadzorowane przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oraz przedstawicieli krajów członkowskich. Jest to największe badanie umiejętności uczniów na świecie, prowadzone co trzy lata we wszystkich krajach zrzeszonych w OECD, a także w kilkudziesięciu innych państwach. Polska uczestniczy w nim od 2000 roku. 

W wielkim skrócie, badanie PISA pokazuje poziom i zróżnicowanie umiejętności piętnastolatków w bardzo konkretnych obszarach. Warto podkreślić, że w naszym wypadku badaniu poddani byli uczniowie zlikwidowanych właśnie gimnazjów. Średni wynik polskich uczniów uczestniczących w badaniu z czytania ze zrozumieniem to 512 punktów. Lepsze wyniki w Europie osiągnęli uczniowie z Estonii, Finlandii, dwóch krajów, których systemy edukacji od lat wychwalamy pod niebiosa ze szczerą zazdrością oraz Irlandii. Średnia krajów OECD to 493 punkty. Warto zauważyć, że najlepszy wynik na świecie uzyskały Chiny – 555 punktów. Średni wynik polskich uczniów, jeśli chodzi o rozumowanie matematyczne, to 516 punktów. Lepsze wyniki w Europie osiągnęli  Estończycy – 523 punkty i Holendrzy – 519 punktów, zaś najlepszy wynik na świecie uzyskały także Chiny – 591 punktów.

Pierwsze badania PISA, w których uczestniczyliśmy, były pomiarem umiejętności 15-latków funkcjonujacych jeszcze w systemie sprzed reformy Handkego z 1999 roku. Nie wypadły one dobrze. Znaleźliśmy się  w strefie winików niskich. Reforma Handkego przeniosła nas o poziom wyżej, do strefy europejskich średniaków. Kolejne zmiany i wyraźne okrzepnięcie gimnazjów przesunęły nas na szczyt ranking PISA. Co czeka nas za trzy lata, gdy badaniu zostaną poddani uczniowie po tzw. deformie?  

– Jeśli przyjrzeć się czołówce najlepszych wyników edukacyjnych w badaniu PISA, to widać, że Polska jest w czołówce najlepszych wyników na świecie. Jeszcze lepiej jest, jeśli chodzi o samą Europę, wtedy wyniki polskich 15-latków znajdują się w pierwszej trójce najlepszych  – podkreślił minister Piontkowski podczas konferencji prasowej w Warszawie. 

Sukces ma wielu, także zupełnie niespodziewanych ojców. Tym razem jednak MEN stanął przed bardzo trudnym zadaniem. Jak zakomunikować edukacyjnemu światu, że system, który wyniósł nas na szczyty rankingu PISA właśnie wywrócono do góry nogami bez mrugnięcia okiem? Trudno się dziwić, że w środowisku zawrzało. 

Sprawy mają się jeszcze ciekawiej, gdy przeanalizujemy badanie nieco bardziej dogłębnie. Jeśli chodzi o wskaźniki związane z dobrostanem uczniów, polscy uczniowie lokują się już w okolicach średniej OECD. Słabiej niż średnia OECD oceniają zaangażowanie swoich nauczycieli (show enjoyment in teaching, 59% przy średniej OECD 74%). Częściej niż inni uczniowie w krajach OECD czują, że rywalizują ze sobą (62% przy średniej OECD 50%). Rzadziej niż przeciętnie, polscy uczniowie demonstrują nastawienie na rozwój (growth mindset, 41% przy średniej OECD 63%), itd.

Na bardzo ciekawy kamyczek, który gimnazjaliści wrzucili do tego pięknego ogródka, zwróciła uwagę znana w środowisku dziennikarka edukacyjna Justyna Suchecka. Niestety, przodujemy w kwestii przyzwolenia na szkolną przemoc i prześladowanie. Jesteśmy na szarym końcu w OECD jeśli chodzi o liczbę uczniów, którzy uważają, że to źle brać udział w znęcaniu się nad innymi; uczniów, którzy czują się źle, gdy widzą, że ktoś się znęca nad innymi; a także tych uczniów, którzy doceniają, gdy inni wstawiają się za ofiarami takiej przemocy. Mamy więc zdolną i mądrą młodzież pozbawioną elementarnej empatii i sprzeciwu wobec przemocy rówieśniczej. To nie jest dobry sygnał. 

Polskie reformy edukacyjne, nie licząc ostatniego zwrotu w systemie, były na świecie postrzegane jako udane. To bardzo rzadki przykład. Jesteśmy krajem wyjątkowym, o najbardziej rosnących wynikach, obecnie mogącym czuć zadowolenie z  porównywania z najlepszymi. Szczególnie możemy być dumni z rekordowego zmniejszenia liczby uczniów osiągających wyniki najniższe. Musi cieszyć wzrost liczby uczniów najlepszych w konkretnych dziedzinach. Teoretycznie dokonaliśmy niebywałego postępu. Problem jednak polega na tym, że testy PISA są bardzo dobrym narzędziem do pomiaru kompetencji tradycyjnej szkoły. Można się z nich cieszyć, jeśli akceptujemy taki model szkoły. A jeśli nie? Testy PISA to świetne narzędzie do mierzenia tego, do czego ktoś je skonstruował, czyli do mierzenia wyników w testach! Rozumieją to Finowie, którzy do PISA nie przywiązują wielkiej uwagi. Ten, kto poznał troszkę głębiej istotę zmiany w edukacji w Finlandii, wie dobrze, że niespodziewanie wysokie wyniki pierwszych badań mocno skomplikowały dyskusję o edukacji w Finlandii. Ba, na jakiś czas wyhamowały zmiany systemu. Poza tym Finlandia osiąga dobre wyniki w badaniach PISA przy okazji – u nas to się odbywa olbrzymim kosztem pracy uczniów, ich przemęczeniem wynikającym z codziennego wielogodzinnego ślęczenia nad zadaniami domowymi. Przypłacone jest stresem, depresją i złotówkami wydawanymi przez rodziców na korepetycje. Wielkim marzeniem polskiego ucznia byłby przecież kwadrans –  przeciętny czas, który jego rówieśnik poświęca w domu na zadania w Finlandii, kraju, w którym z założenia nie udziela się korepetycji! Tam młodzi świetnie sobie radzą z narzędziem PISA i jednocześnie są szczęśliwi. O tym rankingu nie chcemy mówić zbyt głośno. A szkoda!  

Lektura Raportu PISA 2018, mimo wszystko, jest powem do dumy dla gimnazjalistów i gimnazjalistek oraz ich nauczycieli i nauczycielek. W zgodnej opinii środowiska niestety zaprzepaściliśmy w ostatnich latach szansę na dalsze postępy. Wśród nauczycieli dominują obawy, że to mogą być ostatnie tak dobre wyniki. Zbyt wielu z nas odchodzi z zawodu, kuratoria zbyt ściśle kontrolują kolejne zmiany w przepisach, a co do wprowadzonych zmian w podstawach programowych wątpliwości w środowisku są chyba największe. Po analizie rezultatów naszych uczniów  wniosek, że likwidacja gimnazjów była błędem, nasuwa się sam. W kolejnej edycji PISA, która zostanie przeprowadzona w 2021 r. przekonamy się, jak bardzo reforma Anny Zalewskiej uderzyła w uczniów. Czy minister Piontkowski za trzy lata z równym zapałem będzie ogłaszał kolejne wyniki badań PISA? Nadzieja w nauczycielach. Jeśli idzie o jakość ich pracy, eksperci nie mają żadnych wątpliwości. Tworzymy jakość w edukacji. Najczęściej wbrew systemowi.    

Marcin Korczyc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *